Dlaczego wolny rynek jest lepszy

Posted: Lipiec 2, 2010 in 01. Doktryna
Tagi: , ,

Wielu ludzi obawia się wprowadzenia zasad rynkowych w takich dziedzinach jak szkolnictwo, czy służba zdrowia. Są to dziedziny tak ważne – argumentują – że nie można ich zostawić rynkowi, którego jedynym celem jest zysk. Przytomna osoba zada pytanie dlaczego państwo nie kontroluje tak ważnej dziedziny gospodarki jak produkcja chleba. Przecież kupuje go każdy Polak, a bezduszny rynek chcąc wyzyskać konsumenta na pewno wywinduje ceny (skoro ludzie i tak kupią chleb to czemu by nie podnieść cen) i obniży jakość tegoż. Jak widzimy nic takiego się nie dzieje.

Co więcej o ile chleb wysokiej jakości kupimy za 4-5zł to nie mam wątpliwości, że państwowy kosztowałby 10. Rynek funkcjonuje na jednolitych zasadach i ta zależność odnosi się do reszty dziedzin gospodarki. Państwowa służba zdrowia i państwowe szkolnictwo nie dość, że są na złym poziomie to na dodatek pieniądze łożone na nie znacznie przewyższają rzeczywistą wartość oferowanego towaru.

Ktoś powie- no dobrze, prywatne działałoby lepiej, ale co z biednymi ludźmi, którzy nie mieliby na szkołę, czy leczenie pieniędzy. To z kolei jest błąd patrzenia na wolny rynek z obecnej perspektywy. Zauważmy, że nawet niewielka obniżka podatków za czasów pani Gilowskiej (w rządzie J. Kaczyńskiego) miała niemały wpływ na pobudzenie gospodarki. Obecnie zabierane nam jest w formie podatków pośrednich (np. vat w zwykłym batoniku, czy gazecie) i bezpośrednich ok. 50% dochodów! Można sobie tylko wyobrazić jak potężny byłby wzrost zamożności, gdyby uwolnić te pieniądze. Zlikwidowanie przepisów krępujących wolność gospodarczą (zakładanie firmy i prowadzenie wymaganej przez urzędy dokumentacji to katorga) i uwolnienie wspomnianych kwot przyczyniłoby się do potężnego rozwoju gospodarki, drastycznego spadku cen towarów i usług i dużego wzrostu płac.

I nawet gdyby ktoś w tych nowych realiach dalej pozostawał bez środków na leczenie, czy szkołę to istniałyby liczne fundacje i stowarzyszenia pomagające takim ludziom. Już istnieją mimo niewielkiej przecież zamożności społeczeństwa.
A jak wiadomo z piramidy Maslowa po zaspokojeniu potrzeb materialnych dążymy do wyższych celów- pomagamy innym, zaczyna nam zależeć na otaczających nas ludziach etc. Rozwój dobroczynności w bogatym, rozwijającym się kraju byłby ogromny.

Mając powyższe na względzie należy sobie wyraźnie powiedzieć:
1) marny poziom edukacji jest winą państwa. Gdyby nie jego ingerencja rozwój nauki i techniki byłby znaczny i co najważniejsze- istotny dla gospodarki.
2) potężne kolejki u lekarzy i niska jakość świadczonych usług to wina państwa. Jakkolwiek strasznie to brzmi, to państwo odpowiada za śmierć i kalectwo niejednego człowieka, któremu nie udzielono na czas pomocy lub udzielono jej w sposób niefachowy (zły lekarz zostałby z rynku wyeliminowany tak jak piekarz wsadzający do bułki gwoździe)
3) państwo odpowiada za żałośnie niski stopień integracji społecznej. Po co ludzie mają się przejmować innymi skoro wiadomo, że to państwo jest obowiązane dostarczać pomoc.

I pamiętajmy o najważniejszym. To nie państwo za to wszystko płaci. Płacisz za to Ty i ja- pod przymusem.

Reklamy
Komentarze
  1. matchius pisze:

    Pamiętajmy o zachowaniu granicy pomiędzy liberalizmem, a anarchią;)
    Co do służby zdrowia, myślę że powinna być jakaś niska wspólna składka zdrowotna dla wszystkich na lekarza pierwszego kontaktu, na pogotowie, na operacje i bardzo drogie leczenie dla biednych i dla tych nawet z klasy średniej, ale oprócz tego szeroki wachlarz ofert dodatkowych(prywatnych) ubezpieczeń zdrowotnych.
    Natomiast szpitale mogą być prywatne(bo to lepiej działa). Wystarczy że powstanie odpowiednia ustawa zobowiązująca każda placówkę do udzielenia pomocy i regulijąca wszystkie inne sprawy…

  2. Lucem fero pisze:

    @matchius
    Nie jestem anarchistą. Anarchia to brak państwa. Do funkcjonowania państwa potrzebne są instytucje stanowiące prawa, wykonujące je i dbające o jego przestrzeganie. poza tym, aby państwo mogło istnieć konieczna jest organizacja obrony wewnętrznej i zewnętrznej. Nic ponad to.
    Wtrynianie się państwa w służbę zdrowia, czy jakikolwiek inny segment rynku uzasadnia jego dalszą ingerencję (przykład z chlebem).
    Karetka by zawsze przyjechała- potem po prostu zostałby wystawiony rachunek O ILE ktoś nie miałby wykupionego ubezpieczenia. W końcu ludzie by się ubezpieczali tylko, że teraz ubezpieczenie jest przymusowe i stąd horrendalne ceny.

  3. matchius pisze:

    @Lucem fero
    Wiem co to jest anarchia;) spokojnie to miała być tylko taka mała dygresja… nie ważne…

    Widzisz, bezpieczeństwo wewnętrzne to także służba zdrowia;) I spokojnie niech będzie prywatna(popieram to jak najbardziej). Wystarczy odpowiednia regulacja prawna.
    Błędem obecnego systemu jest to że na wszystko są limity.
    Mam teraz pewne peryferie ze zdrowiem, ale mam też znajomych i rodzinę którzy pracują w służbie zdrowia.
    Wiesz jak to wygląda? Jest limit tyle i tyle i tyle i to i to robimy a tego nie. To jest jak gospodarka planowa za czasów komuny i to jest złe, nie można wszystkiego robić planowo. Bo zawsze jest zmiana zapotrzebowania itd. A teraz jak to wygląda w praktyce?
    Państwowy szpital wysyła pielęgniarki do gimnazjów żeby poprzyczepiały dzieciakom haltery czy jak to sie tam nazywa. Zawsze będzie procent złych wyników spowodowanych błędami urządzenia i błędami dzieciaków. I takie dziecko trzeba wziąć do szpitala na dodatkowe badanko i obserwacje.A potem szefowa oddziału chodzi i zaciera ręce „będzie kasa będzie kasa, ej dziewczyny(do pielęgniarek) da się jeszcze dostawić łóżek?” I tak są marnowane nasze pieniądze!!! Właśnie tak i to trzeba zmienić, jeśli zmiany będą dobre i regulacje prawne też po pewnym okresie można przejść na całkowitą prywatyzacje ubezpieczeń. Tak samo dermatolog, siedzi 2 godziny w przychodni i przyjmuje tylko 3 osoby, bo limit.
    Trzeba nowej frakcji politycznej, liberalnej! Platforma niby jest, ale nie oszukujmy się…

  4. Lucem fero pisze:

    @matchius
    Ja też mam rodzinę w służbie zdrowia 🙂 Stąd wiem jaka to patologia, ludzie tego niestety nie widzą. No ale słuchaj skoro wiadomo, że gdyby to było poddane zasadom rynku to działałoby lepiej to czemu wprowadzać do tej służby zdrowia jakieś elementy państwowe. W którym miejscu moje rozumowanie przedstawione w poście kuleje?
    Regulacje mogą próbować likwidować patologie, ale jest to nieskuteczne bo służy maskowaniu skutków, a nie dociera do przyczyny niewydolności. A przyczyną jest kontrolowanie tej dziedziny przez państwo.

  5. monika pisze:

    nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak żałosny jesteś… plując się do damiana, zniżasz się do jego poziomu i jesteś równie żałosny jak on… a on przynajmniej przystojny jest i nie bolą oczy od patrzenia.

    • mp50 pisze:

      O! Typowe zachowanie wyborcy kobiety. Nie ważne, że Damian gada głupoty – ważne, że przystojny. No i tacy wyborcy fundują nam potem parlament i prezydentów.

    • Rawdanitsu pisze:

      Założę się że Ty jesteś pięknością z McDonalda 😀 Gdyby było tak że tylko Ci „ładni” mają rację… Jak czytam takie wypowiedzi to zaczynam się przekonywać jeszcze bardziej że to co mówi Pan Janusz Korwin-Mikke o prawach wyborczych dla kobiet to prawda. Oj dziewczynko… lepiej wracaj na pudelka.

  6. matchius pisze:

    @Lucem fero

    Jestem tylko zdania, że nie można wprowadzić pełnej prywatyzacji ubezpieczeń zdrowotnych i całej służby zdrowia od razu.
    Ponieważ mamy jeszcze w kraju ludzi biednych z powodów od nich nie zależnych.
    Mówię tu między innymi o ludziach którzy są już teraz na emeryturach strasznie niskich – tylko dlatego, że większość życia przeżyli w komunie. Gospodarkę trzeba uwolnić jak najszybciej od przeszkód, trudnych do zdobycia koncesji, wysokich podatków itd… Jednak służba zdrowia musi być troszkę inaczej rewolucjonizowana. Prywatyzacja tak, ale w odpowiednich krokach, właśnie dlatego, że tak jak mówię mamy jeszcze ludzi z starego systemu… Więc bądź co bądź państwo musi się jeszcze trochę mieszać.

    Także, obniżyć stanowczo składkę obowiązkową, zmienić działanie NFZ, umożliwić polakom dodatkowe ubezpieczanie się tam gdzie będą chcieli i sprywatyzować szpitale. Zaletą prywatnych funduszy jest to, że tam pieniądze nie leżą, tam one będą zarabiać! I odpowiednie regulacje pozwolą zarabiać ubezpieczycielom i pacjentom dadzą komfort i wysoki poziom usług. Tak znowu wspomniałem o regulacjach, albowiem obawiam się że niektórzy ubezpieczyciele zaczęliby robić pacjentów w bambuko, a Polacy jeszcze się nie nauczyli dokładnie czytać umów i walczyć o swoje prawa. Ale tak jak mówię najpierw z regulacjami, a potem będzie to fundamentem do pięknego liberalnego kraju o którym wszyscy marzymy! I tego wszystkim nam życzę…

  7. Lucem fero pisze:

    @monika
    Odniesienie się do Twojej merytorycznej polemiki może mi zająć trochę czasu.

    • hir pisze:

      Proponuje wykasowanie komentarza moniki, nie ma nic wspolnego z tematem posta. Nie robmy tu drugiego Onetu.

      • Karol pisze:

        Witam

        Ogólnie zgadzam się z artykułem z małym zastrzeżeniem. Czy przypadkiem szybkiemu rozwojowi gospodarczemu nie towarzyszy inflacja, a nie jak napisałeś spadek cen dóbr i usług ?

        BTW. Podoba mi się początek Twojej działalności vblogowej i mam nadzieje, że będziesz ją kontynuował. Trzeba się dostosowywać do zmieniającego się otoczenia. Żyjemy w dobie internetu, w której króluje szybki i prosty przekaz. Większości młodzieży nie chce się czytać, bo prościej jest kliknąć myszką i włączyć głośniki. Bynajmniej trzeba mówić o problemach Polski, bo ty my, ludzie młodzi za kilkanaście lat zostaniemy na lodzie.

        • Lucem fero pisze:

          Pewnie, że towarzyszy, ale nie sposób pominąć tu korektę tegoż ze względu na wyrzucenie podatków z cen i kosztów pracy.
          Suma sumarum życie byłoby tańsze niż teraz.
          Poza tym to tak jak na wykresie: ostro w górę i trochę ostro w dół, a potem znowu ostro w górę. Ostateczny bilans jest duuużo korzystniejszy niż memławe powolne i bezpieczne rozwijanie się. A i tego teraz często nie ma.

          • Karol pisze:

            Tak tak, ale de facto „drastycznego spadku cen” nie uświadczymy, chociaż rozumiem, że takie stwierdzenie lepiej obrazuje ludziom skutek tego kopa gospodarczego.

            Ostateczny bilans zależy też od sensownej polityki NBP.

        • starydziad pisze:

          Kurde Karolu, szanuj język jakim się posługujesz i jednocześnie swoich rozmówców nie używając zwrotów których znaczenia nie znasz. Czytając to można odnieść wrażenie że ma się do czynienia z gimnazjalistą albo ignorantem.

          Żeby nie było całkiem nie w temacie to :

          Rzeczywiście ludzie nie ubezpieczeni powinni płacić za nagłe interwencje -pogotowie itd – wydaje się straszne ale trzeba pamiętać że po wprowadzeniu wolnego rynku cena usług zdrowotnych zmaleje, każdego zdrowego człowieka powinno być na to stać.
          Pytanie co ze zdrowym, nieubezpieczonym człowiekiem który naglę zapada na ciężką chorobę ? Czy los takich od razu powierzać organizacją dobroczynnym? O ile w wielu przypadkach tak to w tym nie. W moim mniemaniu powinien mieć szansę na wykupienie już nie ubezpieczenia ale jakiegoś preferencyjnego pakietu usług zdrowotnych, do którego dopłacałoby nie koniecznie państwo. Tyle że taki model wymusza coś na firmie ubezpieczeniowej, mówi jej jak i jakie usługi ma wykonywać- powoduje ingerencję państwa. No i dobrze, to jest ten mały skrawek w którym państwo powinno mieć coś do powiedzenia zgodnie z zasadą że funkcją państwa jest zapewnienie bezpieczeństwa zew. i wew.

  8. Lujan pisze:

    Autor tekstu ma jak najbardziej rację.

    Odnosząc się do chleba, prywatny zawsze będzie lepszy. Istnieje coś takiego jak konkurencja – dzięki niej spadają ceny, jak i jakość usług.

    Tak samo byłoby ze szpitalem. Bardzo bym chciał, by powstały oddziały stomatologiczne, w których leczono by bezbolesnymi metodami (bodajże w Szczecinie już takie istnieją). Co przeszkadza ich wprowadzeniu?

    Otóż to, że z chorobami (m.in. zębów) jest jak z jedzeniem – zawsze będzie zapotrzebowanie bez względu na jakość. Jak ząb boli trzeba iść do stomatologa nie patrząc na to, jakie ów lekarz posiada urządzenia.

    Gdyby był wolny rynek rozpoczęła by się walka o klienta, a co za tym idzie wzrost jakości usług.

    • Rawdanitsu pisze:

      Lujan, zabiłeś mi ćwieka z tymi bezbolesnymi metodami w Szczecinie. Mieszkam w Stargardzie (35 km od Szczecina) i w sumie to potrzebuję teraz leczenia stomatologicznego bo w wypadku który miałem, nieźle rozwaliłem sobie uzębienie 😀 Ale np. koleżanka ze Szczecina przyjeżdża na leczenie stomatologiczne do Stargardu bo tutaj jest tańsze nawet o kilkadziesiąt złotych – serio 🙂 W każdym razie, ciekawe jest to że większość ludzi jednak woli iść do prywatnego gdzie nie czeka się w kolejkach a pacjent jest tam na wagę złota – rety… ale straszny ten wolny rynek 😀

  9. albi pisze:

    Zgadzam się z Tobą w kilku kwestiach, jednakże mam parę pytań…

    1. Twierdzisz, że przyrost naturalny to wina socjalu. Jak wytłumaczysz fakt, że za PRL-u przyrost był dużo większy, podobnie jak socjal (rzecz jasna)?

    3. Czy prawa ekonomii są niezmienne?

    4. Naprawdę UE opłacała Grecji socjal?
    LaudatorLibertatis 1 godzinę temu

    5. No i najważniejsze dla mnie pytanie. Wiemy, że JKM chce zaprzestać finansowania nauki z budżetu państwa. Kto w takim razie będzie finansował naukę?

    Odpowiedź:
    „1: pamiętaj o czasac powojennych. po drugie zmiana kultury. 3: rynek to ludzkie działanie. Jest zmienne ale sensu largo w długich trendach, 4:Grecja była czołowym beneficjentem dopłat. Każda kasa za darmo wyrwana podatnikowi to socjal. 5: A kto finansuje kupno chleba jeszcze bardziej potrzebnego Polakom niż nauka? :-> Więcej w nowym wpisie na mojej stronie”.

    Ad 1. Przyrost naturalny w jednorodnych warunkach powinien wyglądać jak sinusoida (ze składową stałą), o okresie około 30 lat (podejrzewam nawet, że da się to opisać jakimś równaniem różniczkowym).

    Sprawdza się to mniej więcej do roku 1991. Później mamy nagły spadek urodzeń.

    Zmiana kultury – zgodzę się, że ma to istotny wpływ (moim zdaniem największy). Kultura konsumpcyjna zmniejsza przyrost naturalny. Nie widzę natomiast korelacji z poziomem socjalu.

    Ad 3. Myślę, że 100 lat jest to dostatecznie długo. Dlatego nieostrożne jest powoływanie się na przykład USA z XIX wieku.

    JKM często podkreśla, że najważniejsze są małe firmy. Może tak było w XIX w. ale czy dziś?

    Obecnie ogromną część gospodarki stanowią nowe technologie… A kto może sobie pozwolić na założenie firmy, która będzie produkować mikroprocesory w garażu?

    Ad 4. Uściślę. Jamnik mówi, że pieniądze na emerytury grecja miała z UE. Było tak?

    Ad 5. Wiem, że ten argument z chlebem był w Twoim wpisie na stronie i dotyczył służby zdrowia. To inna kwestia, może też coś o tym napiszę kiedyś. Na razie nie chcę mieszać.

    Czyli naukę mają finansować ci, którzy tę naukę kupują. Czyli… nikt. No bo nauka nie jest w zasadzie działalnością gwarantującą zysk.

    Oczywiście pewne jej zastosowania generują zysk. Ale skąd wiesz, że jest to wystarczająco dużo, by naukę finansować?

    • Ad 1 Bo to wygląda tak, że socjal wpływa coraz bardziej na ukonstytuowanie się tej formacji mentalnej, jej zaimpregnowanie. Bodziec do zmiany dałaby świadomość, że rodzina jest inwestycją na przyszłość. Nie feruję tu żadnych wniosków, jakoby był to czynnik przeważający bo tak na pewno nie jest. Ale ma niemały wpływ.

      Ad 3 Nieee no podstawę każdej gospodarki stanowi mała i średnia przedsiębiorczość. A co do dużych inwestycji to to, że nie masz sąsiada milionera nie znaczy, że ich nie ma 🙂 Liczba ludzi bardzo zamożnych wzrasta, przecież to prywatna firma w USA bawi się w pierwsze pasażerskie loty kosmiczne!

      Ad 4 Jasna, że UE nie daje na emerytury. UE funduje socjal, a socjal to każde pieniądze redystrybuowane (jakie ładne określenie kradzieży) i dawane za darmo. O emeryturach wspomniałem odruchowo bo ekonomiści podawali to jako exemplum tego jakim państwem stała się Grecja, wiek emerytalny w Grecji to 61 lat! nie wspominając o licznych dodatkach. Swoją droga licho wie co Grecja robiła z kasą z UE, dużo się o tym mówiło, jeszcze więcej pewnie nie wiemy.

      Ad 5 Krótka piłka- zgadnij w jakim kraju działają najprężniejsze uniwersytety mające największy wkład w naukę i jaką mają podstawę finansowania.

      • albi pisze:

        Ad 1. Taka wątpliwa to inwestycja. Utrzymanie dziecka dużo kosztuje (o ile staramy się wiele mu zapewnić – edukacje, dodatkowe zajęcia, itp.), a nie ma gwarancji, że dziecko się nami zajmie na starość. Ja wolałbym odkładać te pieniądze (a część inwestować), a na starość wynająć pielęgniarkę.

        Ad 3. Zmieniłem zdanie. Rzeczywiście większość PKB stanowi sektor usług (a to jest domena średniej przedsiębiorczości).

        A w ogóle nie mówiłem, że milionerów nie ma, więc nie wiem o co chodzi 😛

        Ad 4. Czyli ustalmy jasno. UE nie daje na emerytury, więc w filmiku mijałeś się z prawdą.

        Ad 5. W Australii 🙂 Pewnie chciałbyś żebym odpowiedział USA? 😛

        No dobrze. Jeśli chodzi o USA, wiadomo, że rząd dokłada się tam do nauki.

        Na przykład Harvard jest prywatną uczelnią, która w roku 2007 wydała 559.3 milionów dolarów na badania, a fundusze na badania uzyskane od rządu wynosiły 514.8 milionów dolarów. Oczywiście nie były to jedyne wydatki tej uczelni, niemniej jednak pieniądze od rządu stanowią istotny zastrzyk.
        http://vpf-web.harvard.edu/annualfinancial/pdfs/2007fullreport.pdf

        Popatrz jak jest w MIT: http://web.mit.edu/facts/research.html. Fundusze federalne stanowią istotnie więcej niż fundusze z przemysłu.

        Reasumując. Zlikwidowanie dotacji rządowych spowodowałoby poważne problemy najlepszych uniwersytetów w USA. A pomyśl co by się działo w Polsce w takiej sytuacji? To byłby koniec polskiej nauki…

        Dlatego liberalne pomysły w tej materii mi się bardzo nie podobają i nigdy nie zagłosuję na kogoś kto takie rozwiązania promuje.

        • Rotflesss pisze:

          Reasumując. Zlikwidowanie dotacji rządowych spowodowałoby poważne problemy najlepszych uniwersytetów w USA. A pomyśl co by się działo w Polsce w takiej sytuacji? To byłby koniec polskiej nauki…

          Skoro są najlepsze to nie wyobrażam sobie ich problemów…

          Chciałbym wiedzieć od kiedy je tak finansują?

          • Rotflesss pisze:

            Już sobie odpowiadam.
            To co przytoczyłeś, te 600 milionów $ to nie jest ani przychód, ani finansowanie uczelni. To są jedynie datki na badania ,stypendia etc.

          • albi pisze:

            O tym właśnie piszę – o finansowaniu nauki.

            W tym raporcie jest napisane, że zmniejszenie dotacji rządowych o 1% stanowi wyzwanie dla wydziałów, które najbardziej polegają na pieniądzach od rządu.

            Pewnie gdyby zlikwidować dotacje Harvard jakoś sobie poradzi. W końcu mają spore fundusze, które inwestują (czy polskie uczelnie inwestują?). Do tego dochodzą pieniądze z czesnego…

            MIT, Yale, Princeton, pewnie też sobie poradzą w takiej sytuacji. Gorzej z innymi.

            Takie działania mogą jedynie zahamować rozwój nauki.

          • Rotflesss pisze:

            Otóż to. Amerykańskie uniwerki inwestują swoje pieniądze na „własne ryzyko” i mają do tego prawo,są przecież prywatnymi instytucjami.

            Poza tym ,rząd USA daje dotacje na konkretnych ludzi,na konkretne działania,jak widać się sprawdza ,ale one wynoszą procent dochodu uczelni.

            Mało kto wie ,że aby studiować np.medycynę na powyższych uniwersytetach trzeba wywalić ok. milion dolarów przez cały okres nauki. To są ogromne pieniądze zważywszy ,że na Harvardzie studiuje ponad 20 tysięcy ludzi.

            A mówienie o tym że zahamuje to w jakiś sposób naukę jest niedorzeczne .Jak sprawdzić czy nie dawanie pieniędzy na uczelnie przez państwo (mówię bardziej o Polsce bo w USA rząd daje dotacje wynoszące ok. 1 % budżetów uczelni) przyniosłoby dobry skutek skoro tego nie przeprowadzono?

            • albi pisze:

              „Poza tym ,rząd USA daje dotacje na konkretnych ludzi,na konkretne działania,jak widać się sprawdza ,ale one wynoszą procent dochodu uczelni.”

              Tak. Dokładnie 16%. Ucieszyłbyś się gdyby ktoś zabrał ci 16% dochodu?

              Może i jest to 1% funduszu uczelni, ale prawie 1/5 dochodu z tamtego roku, a to się liczy. Wiadomo, że uczelnia musi posiadać duży fundusz (na przykład na wypadek jakby ktoś przeforsował głupie liberalne pomysły). Fundusz ten może zresztą szybko stopnieć (w skutek kryzysu spadł o 26%).

              Przypominam, że mówimy o Harvardzie. Nie trudno sobie wyobrazić, jakie problemy miałyby stanowe uniwersytety gdyby w ogóle zlikwidować dofinansowanie ze strony rządu. Ale to są Stany.

              W Polsce natomiast takie pomysły doprowadziłby do całkowitego upadku polskiej nauki. I to wcale nie jest niedorzeczne, wystarczy spojrzeć na powyższe liczby.

              • Jimmy_CSF pisze:

                Ehhh te wasze miliony na naukę …
                Temat studiów poruszony wyżej więc się odniosę tylko do uczelni wyższych i wspomnianego przykładu medycyny.
                Załóżmy teoretycznie, że w Polsce mamy całkowicie wolny rynek.
                Są szpitale, przychodnie, duże spółki medyczne itp. całkowicie prywatne. Skąd oni mają brać pracowników ? Wszystkich wezmą z zagranicy ? No chyba raczej będzie ich za mało lub będą za drodzy. Muszą brać z rynku polskiego. Ale przecież nauka na studiach medycznych kosztuje „wasze miliony” (praktyka w szpitalach, pomoce naukowe itp … wiadomo).
                Przedsiębiorcy jakimi są spółki oferujące leczenie mają dużo klientów, mają ich aż tyle, że muszą zatrudniać pracowników.
                I tu wracamy do naszych „drogich” prywatnych uczelni, zgodzicie się chyba ze mną, że dzieci lekarzy chcący zostać lekarzami będzie stać na studia, a co ze zdolnymi studentami nie mającymi pieniędzy na naukę ? No cóż, zaciągnięcie kredytu na studia a potem spłacanie go z przychodów własnej firmy (większe ryzyko większy zysk) lub podpisanie umowy na sponsorowanie studiów z prywatną firmą oferującą usługi medyczne i odpracowanie go u niej (mniejsze ryzyko mniejszy zysk).
                W każdym z przypadków nie ma mowy o opierd**niu się na studiach gdyż świadomość tego, że jak się nie postarasz to idziesz do rynsztoka skutecznie odstrasza przed miganiem się.

                Jak mamy obecnie ?
                1. Proszę spróbować dostać się na medycynę
                2. Wszyscy płacimy na studentów studiujących medycynę
                3. Najlepsi studenci albo wyjeżdżają za granicę albo pracując na kawałek etatu w państwowej placówce otwierają prywatną praktykę i tak lud musi płacić za usługi (chociaż lud zapłacił za studia i płaci składkę zdrowotną)

                **** Tak na marginesie, ostatnio korzystałem z prywatnego specjalisty 85 zł wizyta (o godzinie 13:00 umówiłem się na wizytę na godzinę 18:20). Jakbym miał pójść do lekarza rodzinnego i postać w kolejce żeby dał mi skierowanie a potem postać w kolejce do specjalisty to nie straciłbym 85 zł, bo przecież płacę składkę zdrowotną. Przypuszczam, że musiałbym wziąć wolne w pracy (co najmniej jeden dzień) i straciłbym 150 zł. Zapytałem panią doktor o leki, które mi przepisała czy są zamienniki tańsze, droższe itp. odpowiedziała „jasne że są droższe, może nawet są trochę lepsze ale na pana dolegliwość wystarczą te”. Przyjmując, że pani doktor nie kłamała mogłem zaoszczędzić kolejne kilkadziesiąt zł. ****

                4. Studenci muszą się przykładać tyle do nauki ile trzeba im aby zdać (nikt nie wymusza np. średniej 4.0, lub nie egzaminuje studenta we własnym szpitalu żeby sprawdzić czego się nauczył bo łoży na niego kasę)
                5. Wybór specjalizacji w większości przypadków nie zależy od chęci czy predyspozycji … idzie się tam, gdzie są jeszcze miejsca
                6. Perspektywa pracy w budżetówce za 1500 zł po tak wymagających studiach jest dołująca
                7. Brak konkurencji na rynku farmaceutycznym dla leków sponsorowanych przez NFZ (ani pacjentowi a tym bardziej lekarzowi nie zależy na tym żeby było tanio bo wszyscy płacimy za refundowany lek a nie konkretny pacjent, lekarz nie musi starać się o klienta bo ten i tak przyjdzie).

                • albi pisze:

                  Odbiegasz od tematu.

                  W tych postach uzasadniałem dlaczego na pewno nie poprę liberałów głoszących „odcięcie nauki od źródła państwowych pieniędzy” (np. JKM). Nauki, a nie edukacji. Udowadniam, że finansowanie (w pewnym stopniu) nauki z budżetu państwa jest niezbędne.

                  A jeśli chodzi o płatne studia, ten pomysł mógłby mieć jakieś szanse, jeśli byłyby możliwości wspomagania studentów „zdolnych ale biednych” (niby wymieniasz jakieś opcje, ale na przykład w moim przypadku nie miałyby one zastosowania).

                  PS A o tańsze zamienniki leków prosisz w aptece. Pani magister ma taką grubą książkę, w której wszystkie zamienniki są opisane.

                  • Rawdanitsu pisze:

                    Udowadniam, że finansowanie (w pewnym stopniu) nauki z budżetu państwa jest niezbędne.

                    Ale czy te uczelnie stały się wielkie po tym jak zaczęto je dofinansowywać czy dopiero po – bo to ważna kwestia. A druga sprawa, z natury to już jest tak że jak się dostanie od rządu na coś kasę to nagle zaczyna się: „W zasadzie to potrzebujemy jeszcze więcej, i więcej bo bez tego sobie nie damy radę.” A po trzecie: gdy ma się jakiś dochód zagwarantowany przez państwo to mniej rozsądnie się tak otrzymane fundusze wydaje – bo przecież i tak je dostanę, czy mądrze czy głupio zainwestuję.

                    I teraz pytanie: niby dlaczego uczelnia nie ma być przedsiębiorstwem świadczącym usługi (kształcenie)? Ani trochę nie przekonuje mnie argument o „upadku polskiej nauki” – wręcz przeciwnie. Mam kilku znajomych, naukowców na kilku uczelniach w Polsce i wiem że ta nauka to już dzisiaj nierzadko mentalne dno a na wielu poziom to po prostu żenada. Według mnie, upadek nauki polskiej następuje właśnie teraz – teraz, gdy nie działa ona na wolnym rynku, kiedy przez dziesiątki lat, uczelnie są upaństwowione.

                    A jeśli chodzi o płatne studia, ten pomysł mógłby mieć jakieś szanse, jeśli byłyby możliwości wspomagania studentów „zdolnych ale biednych” (niby wymieniasz jakieś opcje, ale na przykład w moim przypadku nie miałyby one zastosowania).

                    hehe 🙂 Może nie jesteś zdolny? 😀 – bez urazy, to żart – w końcu się nie znamy. Ale przy okazji warto powiedzieć że jeśli jesteś zdolny to studia nie są Ci potrzebne, dasz sobie radę i bez nich i przynajmniej w odróżnieniu od rówieśników, którzy pójdą na studia, Ty będziesz pracować przez 5 lat i już będziesz miał dzięki temu lepszy start – oczywiście nie w dzisiejszych warunkach ale w warunkach wolnego rynku na pewno.

  10. Shem pisze:

    Witam serdecznie. Gratuluje ciekawej strony oraz interesującej wersji „rozmowy” z Damianem, którego nazywając ignorantem można solennie przecenić.
    Chciałem wtrącić swoje trzy grosze w kwestii Grecji. Reprezentuje Siły Zbrojne Naszej kochanej Ojczyzny i okrutnie „zabolały” mnie statystyki wydatków, inwestycji i poziomu funkcjonowania greckiej armii. Nawet nie zdajemy sobie sprawę jak wielkim budżetem dysponują nasi europejscy „przyjaciele” i jak przy tym „aktywnie” uczestniczą we wszelkich krucjatach… Na szczegóły w tej kwestii musiałbym poświęcić niemal tydzień jednak by zobrazować sytuacje powiem tylko, że Grecy na przykład utrzymują niemal całe miasteczko we włoskim Neapolu gdzie ich najpotężniejszy „kontyngent” liczy sobie ponad tysiąc żołnierzy wraz z rodzinami. Wydatki na armię są w helladzie niebotycznie nieporównywalne choćby z takimi „potęgami” jak Polska (ponad 8-krotnie wyższe, że o socjalu finansowanym z osobnej puli nie wspomnę). Argumentem może być „wojna z Turcją” tylko czy aby nie jest to jakaś idiotyczna forma wymówki przy braku kontroli nad tym zjawiskiem? Wszak jesteśmy w jednej pokojowo nastawionej NATOwskiej rodzinie…

    PS Nie ma informacji o tym, by w ramach cięć likwidować inne „kontyngenty” greckie w Europie, by rezygnować z programów doposażania marynarki wojennej czy też sił powietrznych… Nikt w greckim rządzie nie pomyslał nawet by zredukować pensje 12 krotnie wyższe od tych w polskiej armii… Jak zwykle Poland first to fight.. zgadnijcie jaki kontyngent utrzymują grecy w Afganistanie?

    Przepraszam za odstępstwo od całości tematu ale poziom frustracji w naszych Siłach Zbrojnych jest już bardzo wysoki… a wypada gdzieś się wykrzyczeć – pozdrawiam

  11. Uniwersalny [Kliknij po $] pisze:

    Wolny rynek to podstawa. 🙂 Bez tego nie mielibyśmy tego wszystkiego czym teraz możemy się cieszyć!

  12. mimi pisze:

    Witam

    Masz dobre poglądy i proponuje ci startować na prezydenta 🙂

    A tak poważnie, w Polsce muszą zostać wprowadzone jakieś drastyczne zmiany.
    Aktualnie pracuję i z każdej wypłaty zabierają mi około 40% pieniędzy i ja się pytam na jakiej podstawie. Ja nie mam ochoty być ubezpieczony w NFZ ani nie chcę odprowadzać składek na ZUS, ale to są przymusowe składki i nikt z tego nie może zrezygnować.
    A do tego są one strasznie drogie… A za ubezpieczenie dodatkowe w MEDICOWER płacę 10zł miesięcznie i mam zagwarantowane podstawą opiekę zdrowotną bez czekania w kolejkach i w przyjaznej atmosferze.
    Natomiast co do ZUS chciałbym wprowadzenia, ustawy która by gwarantowała wypłacenie moich składek całych składek gdy tego chcę. Albo gdybym umarł, żeby były wypłacone mojej rodzinie.
    Ale tego nie ma i do tego wszystkie pieniądze idą do Skarbu państwa, a potem są rozdzielanie, i dlatego instytucje, kuleją. Nie wiem ilu z was zdaje sobie sprawę że ZUS jest potężną instytucją i gdyby wszystkie pieniądze wpływały bezpośrednio na ich konto nie było by żadnych problemów w Rentami, i Emeryturą. Ale tak nie jest państwo okrada je bo ma za dużą dziurę budżetową i ją próbuje załatać. Naszymi pieniędzmi. Dlatego jestem za prywatyzacjami (odłączeniem nie sprzedaniem w obce ręce) niektórych instytucji.

    PS. Może lekko odskoczyłem od twojego tematu ale chciałem wyrazić swoje zdanie.

  13. @mimi
    Mimi dobrze pisze szanowni państwo, to naprawdę nie do wiary jak bardzo państwo okrada jednostkę. Najgorsze, że te pieniądze są marnotrawione.
    A na prezydenta to jeszcze trochę, cenzus wieku to 35 lat 😉

  14. Jimmy_CSF pisze:

    Artykuł bardzo dobry.
    Czytając komentarze natknąłem się na teksty typu „jakiś ubezpieczenie trzeba mieć” albo „ubezpieczenie prywatne”.
    Bardzo dobrze te kwestie są wyjaśnione w tym dokumencie:

    Jak wiadomo w USA w większości są ubezpieczenia prywatne … nie zróbmy tego błędu na starcie żeby te ubezpieczenia były w jakiś sposób przymusowe.
    Zachęcam do obejrzenia całego cyklu 6ciu części.

  15. Rotflesss pisze:

    Znakomity wpis, nie mam zamiaru go głębiej komentować bo pogląd w 99.9% zgadza się z moim, mogę tylko dodać kilka przykładów z życia wziętych.

    1.W kampanii wyborczej, dwaj kandydaci bardzo się przerzucali ,sprawą prywatyzacji szpitali,samo posługiwanie się tym słowem jak zabawką ,utwierdziło mnie w przekonaniu ,że tak naprawdę nie mieliśmy do czynienia z dwoma prawicowymi kandydatami ,tylko normalnymi socjalistami,co na szczęście, bądź nieszczęście skwitował potem sąd.
    Komorowski czyli ten co odrzucił prywatyzację zasłaniając się komercjalizacją twierdząc że to jest lepsze rozwiązanie niż nic nie robienie w tej sprawie.
    Błąd ostatnio byłem w skomercjalizowanym szpitalu,ceny porażające, w miarę dobra obsługa i nowszy sprzęt ,ale kolejki takie same jak w państwowych.
    Dlaczego takie kolejki?
    To jest efekt tego iż skomercjalizowane szpitale NIE tracą patronatu NFZ(obsługa w takich klinikach to 75% czasu papierkowa robota, a 25% to leczenie)co więcej 51% własności posiada skarb państwa(sic!), a tym samym komercjalizacja ma niewiele wspólnego z prywatyzacją, poza tym iż wina za kolejki ma spadać na bogu ducha winnego ordynatora ,który dał się zrobić w bambuko a nie bezpośrednio na państwowego monopolistę.
    Słowo daję ,papierkowa robota to 75% czasu traconego w skomercjalizowanych szpitalach.
    2.Swoją drogą fundacje takie jak WOŚP to istni monopoliści.
    3.Marny poziom edukacji zgoda w 100% ,z dobrego źródła dowiedziałem się ,że na maturze pewna osoba napisawszy wypracowanie o pewnej lekturze,otrzymała 70% z matury mimo ,iż treść wypracowania w ogóle nie zgadzała się z treścią lektury.
    Pomijam żałosny poziom matematyki w tym roku.

    Jak już mówiłem, przekonanych nie ma co przekonywać,wystarczy tylko cytować:)

    Dla dobra sprawy!

    Pozdrawiam.

  16. Max pisze:

    Dużo narzeka się na poziom matury z matematyki w tym roku, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że i tak była o niebo trudniejsza od zeszłorocznej. Nie widziałem matury z 2009, zrobiłem tylko „najtrudniejsze” (jakoś to słowo mi tu nie pasuje) zadanie – to ze skarbcem. Nie wiem czy zajęło mi to więcej niż dwie minuty – ułożyć nierówność kwadratową i wyciągnąć wnioski, a na cały kraj poszedł lament, że to nietypowe, dziwne, bla, bla, bla…

    Ok, zobaczyłem zadania – w 2009 były znacznie prostsze

  17. deepcry pisze:

    Na wstępie napiszę, że zgadzam się z wieloma twoimi poglądami i na pewno miałbyś mój głos. Jednak są kwestie, na które mam inny pogląd. Jeżeli chodzi o służbę zdrowia, wystarczy spojrzeć na realne przykłady, a nie teoretyzować bo teorią można udowodnić, że 2+2=5.
    Spójrzmy na Stany zjednoczone i Kanadę. Służba zdrowia w Stanach chociaż stoi na wysokim poziomie, to stosując różne przekręty szpitale i firmy ubezpieczeniowe odmawiają leczenia wielu potrzebującym (mimo tego, że ubezpieczenie mają). Inna sprawa to kanada, gdzie kontrolę nad służbą zdrowia sprawuje państwo. W tym kraju każdy ma dostęp do lekarza. Nawet obywatele US, emigrują do kanady przez służbę zdrowia. Wiem o tym, że służba zdrowia pochłania ogromne pieniądze, jest to interes do którego często trzeba dopłacać (jak jest źle zarządzany). Jednak Policja, Straż Pożarna, Służba zdrowia to instytucje, które pomagają ludziom i powinny być kontrolowane przez państwo. Tak jest stabilniej.

    Wiadomo, że w idealnym świecie było by 0 podatków, firmy ubezpieczeniowe uczciwe i wszystko nawet policja mogło by być prywatne. Niestety nasz świat jest daleki od idealnego i pewne sprawy trzeba zostawić instytucjom stabilniejszym. Tak wiem, nasze złodziejskie państwo nie radzi sobie ze służbą zdrowia, jednak czy rzeczywiście, jakby ją sprywatyzować to było by lepiej?

    • Jimmy_CSF pisze:

      Dlaczego nie stać mnie na chleb za 4 zł tylko muszę jeść ten za 90 gr ?
      Jedzenie chleba jest tak samo ważne (albo i ważniejsze) niż edukacja czy „służba” zdrowia.
      Toż to jawna „niesprawiedliwość społeczna” 🙂
      Niech wszyscy płacą podatek żywnościowy na chleb i wtedy każdy będzie mógł wziąć sobie ze sklepu „za darmo” chleb jaki mu będzie pasował. Może nawet będzie mógł wziąć sobie 20 chlebów … przecież nic za to nie zapłaci.

    • @deepcry
      Pytam więc dlaczego nie zapewnić obywatelom państwowego wyżywienia?
      Przy wolnej konkurencji na rynku ubezpieczeń, poszkodowanych byłoby mniej niż obecnie.
      Teraz oczywiście każdy ma dostęp do lekarza, ale zanim zdąży z tego skorzystać to sobie po cichu schodzi z tego świata. tego w statystykach nie ma, no ale służba zdrowia zapewnia leczenie KAŻDEMU. Czy na pewno?
      Poza tym państwowa służba zdrowia za bardzo obciąża podatników, to morduje gospodarkę. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że zawsze będą poszkodowani. W USA są organizacje, które jeżdżą po kraju i leczą tych, którzy nie mają pieniędzy na ubezpieczenie. Widziałem nawet kiedyś fajny reportaż, gdzie pod namiotem stało kilkadziesiąt foteli dentystycznych i stomatolodzy uwijali się w pocie czoła 🙂
      Nigdy nie będzie rozwiązań idealnych, nie ma co tego ukrywać.

      pzdr

  18. deepcry pisze:

    Na pewno wszystko zależy od ludzi. Każdy system z założenia jest dobry. U nas państwowa służba zdrowia się nie sprawdza w Kanadzie się sprawdza. Sprywatyzowana służba zdrowia nie sprawdza się w USA (przez przekręty i chciwość firm ubezpieczieniowych) to czemu niby miała by się sprawdzić u nas.

    Mi się wydaje, że problem raczej tkwi w moralności i samolubności polaków i polityków niż w faktycznym ustroju.

    Dlaczego uważasz, że w Polsce prywatna służba zdrowia była by lepsza niż państwowa? Z tym, że zauważmy, że prywatna nie zawsze jest całkiem prywatna. Może być wyprzedana nie temu, komu trzeba.

    W Polsce wiele rzeczy było prywatyzowanych (oddanych za „darmo”), słynny przykład z PZU. Albo sprzedanie takich rzeczy jak energetyka, telekomunikacja… zagranicznym firmom. Instytucje, które nasi przodkowie budowali w pocie czoła, oddane w „jeden dzień”.

    • @deepcry
      Nie będę się wymądrzał bo nie wiem jak wygląda sytuacja służby zdrowia w kanadzie, jakie z tego tytułu są obciążenia podatkowe i zadłużenie.
      Prywatyzacja tylko na uczciwych zasadach- licytacja i uniemożliwienie zakupu firmom zagranicznym z przewagą kapitału państwowego.
      Każdy system funkcjonuje dla ludzi i dzięki ludziom, więc nie można go rozpatrywać bez wglądu na to. W USA liberalizmu już nie ma, trudno się do nich odwoływać- głosy zza oceanu, które do mnie dopływały były w przewadze pozytywne (dot. służby zdrowia).
      Dlaczego uważam, że prywatna byłaby lepsza- o tym jest cały ten wpis. Jak dotąd to zawsze wolny rynek pokazywał, że sprawdza się najlepiej.

  19. Max pisze:

    „Jeżeli chodzi o służbę zdrowia, wystarczy spojrzeć na realne przykłady, a nie teoretyzować bo teorią można udowodnić, że 2+2=5.”

    Nie, nie można.

  20. michal pisze:

    czy gdyby nauczanie było prywatne,szkół nie przejęli by księża?argumentuje to tym,gdyż zgodzili by się nauczać ze psie pieniądze,ponieważ mają już ‚robotę’ w kościołach a to był by ich dodatkowy dochód nic więcej.Nie zależało by im na wypłacie,a na usilnym wpajanie ich poglądów.Ludzie zamożni wysłali by swoje dzieci do szkół o innym programie nauczanie,ale niestety mniej zamożnie musieli by je wysłać do szkół najtańszych które moim zdaniem prowadził by kościół.Co ty na to?

    • @michal
      Jakoś nie wierzę w zmonopolizowanie rynku edukacji przez księży bo równie dobrze już teraz mogliby zmonopolizować na tej zasadzie dowolną gałąź gospodarki- chociażby produkcja alkoholu :->
      Poza tym zapewniam Cię, że księża to jednak też ludzie i na psie pieniądze – decyzją hierarchów – karnie nie pójdą.

  21. michal pisze:

    ale zauważ,że już pracując na stanowisku nauczycieli i nie będąc wychowawcami,nie mając dużej ilości godzin zarabiają mało,a jednak pracują.Następnie ważnych stanowisk w ‚kościele’ jako ogółu jest mało dlatego wielu księży nie będąc np.proboszczami mogli by zajmować się nauczaniem w szkołach prywatnych(w państwowych jest tylko katecheta).W produkcji alkoholu też zaistnieli,ponieważ wina i nalewki w pewnym procencie są produkowane przez zakonników,aczkolwiek kościołowi nie zależy na zyskach z ich sprzedaży dlatego tego rynku nie przejęli,ale na pewno zależy im na tym aby móc głosić swoje ‚słowo’ w innych miejscach niż kościół,dlaczego nie mieli by tego robić we własnych szkołach?I czy ja mówię o monopolizacji:)chodzi mi o to,że mogliby(a nie muszą)przejąć tych przyszłych uczniów,których rodzice nie mieliby pieniędzy na wysłanie ich do szkół lepszych(droższych)gdzie nauczyciele chcą dostawać godziwą zapłatę.

    • @michal
      E tam, już teraz istnieją szkoły katolickie i one są raczej elitarne.
      Nie sądzę, aby Kościół miał takie ambicje bo ludzie ubodzy i tak są dużo bardziej religijni od reszty. Sądzę więc, że koszty byłyby nieproporcjonalne do korzyści.

  22. Jimmy_CSF pisze:

    Wolny rynek :

  23. Blaq pisze:

    Sama prawda, jednak nikt nie zaryzykuje takich reform, płacąc za nie pewną przegraną w kolejnych wyborach. Zmiany zostaną docenione za kilkanaście-kilkadziesiąt lat.
    Ludzie (a więc i politycy) myślą o przetrwaniu. Co im z tego, że kiedyś ktoś być może będzie o nich pamiętał (zakładając, że nikt nie przypisze sobie ich zasług), skoro przez coś takiego ich poziom życia gwałtownie spadnie (kolokwialnie mówiąc wylot z sejmu sporej części posłów rządzącej partii, w przypadku spadku poparcia, przy okazji kolejnych wyborów).
    Oczywiście każdy z nas twierdzi inaczej, ponieważ nie zasiadamy obecnie w ławach sejmowych. A mam wrażenie, że nawet najszlachetniejsze poglądy mogą się złamać, jeśli do gry wkraczają sława i pieniądze. Konia z rzędem temu, kto zachowałby się inaczej.

    Pozdrawiam

  24. contrrev pisze:

    Szkodliwość NFZu ze stricte ekonomicznego punktu widzenia łatwo wykazać.

    1) W 2010r średnia pensja wynosiła 3650zł (BRUTTO).

    2) Składka NFZ wynosi 9%, ale w najbliższym czasie chcą ją podnieść do 10%, być może już to zrobiono; nie wiem, bo nie śledziłem tego tematu.

    3) Skoro składka wynosi (lub niedługo zacznie wynosić) 10%, to znaczy, że średnio zarabiający Polak oddaje co miesiąc ~283zł (~3400zł w skali roku) [podstawą do obliczenie składki NFZ jest pensja brutto minus składka ZUS]. Tak wygląda darmowa służba zdrowia. Co za to otrzymujemy – widać na każdym kroku.

    4) Zobaczmy, jak wyglądają prywatne ubezpieczenia: https://www.zdrowiedirect.pl/. Za takie pieniądze można ubezpieczyć i siebie, i swojego partnera, a w dodatku korzystać ze znacznie wyższych standardów.

  25. liberal pisze:

    wolny i jestem i wolność szanuję mawiał Locke… niestety rząd podatników tak nie traktuje

  26. eli pisze:

    Podsumowując: wolny rynek tak ale nie wolna amerykanka.
    Sporo informacji jest też http://www.ubezpieczenie-zdrowotne.com.pl/prywatne_ubezpieczenie_zdrowotne.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s