O pretendentach do tronu.

Posted: Lipiec 8, 2010 in 04. Bieżączka
Tagi: , , ,

Wpis jest uzupełnieniem mojej wypowiedzi z youtube.com

Przyznam, że liczyłem na wygraną Jarosława Kaczyńskiego. Bo jeśli wskazywać na jakieś różnice między nimi to z pewnością JK prezentuje zupełnie inną formację mentalną, którą w mediach pogardliwie nazywa się machaniem szabelką. Problem w tym, że kraje zachodu wcale nie wstydzą się walczyć o swoje interesy- to nasi politycy mają jakiś kompleks nowicjusza, który dopiero zawitał na europejskie salony.

Ciekawym zresztą dowodem beztreściowości prezydenta elekta była odcięcie się od życiowej pasji (mi myślistwo nie przeszkadza), czy skandaliczna deklaracja poparcia dla parytetów. A należy pamiętać, że Bronisław Komorowski jest/był uznawany w swoim środowisku za konserwatystę. Oczywiście Jarosław Kaczyński również naobiecywał się dużo rzeczy, ale jego obietnice gospodarcze były przynajmniej zgodne z linią partii. JK proponuje nam model szwedzki- stosunkowo duża wolność gospodarcza (nawiązanie do ustawy Wilczka) i duża redystrybucja (czytaj: grabież).


(źródło)

To właśnie na deklaracje gospodarcze kandydatów należy zwrócić uwagę bo o ile środowisko PiS zawsze było prosocjalne, o tyle PO była postrzegana jako ta naprawdę liberalna siła. A fakty dotyczące aktualnego stanu gospodarki i państwa są oczywiste i skutecznie zamilczane przez media. Przytoczę tylko dwa przykłady:

1) Centrum im. Adama Smitha co roku organizuje Dzień Wolności Podatkowej. Jest to dzień, w którym przestajemy pracować na państwo (tzn. na opłacenie vatu, akcyz, składek zdrowotnych etc.), a zaczynamy zarabiać na siebie. Jak myślicie ile pracujemy na wydatki państwa? Ponad pół roku. Ponad pół roku jesteśmy niewolnikami; anno Domini 2010 dopiero od 23 czerwca zaczęliśmy zarabiać na siebie. Co robi państwo? Nadal zwiększa swoje zadłużenie i nie dokonuje żadnych reform w obawie przed utratą poparcia społecznego.

2) Jak wiadomo państwa powstały dla jednostki. Obecnie jest odwrotnie, jednostka istnieje dla państwa. Administracja, która miała służyć sama stała się panem. Dość powiedzieć, że zatrudnionych w administracji publicznej jest obecnie około 420 tysięcy osób, w porównaniu do 160 tysięcy w 1990 r. Dodajmy do tego fakt, że praca w administracji wraz z komputeryzacją powinna angażować coraz mniej ludzi. Jest dokładnie odwrotnie.

Rząd dumnie ogłosił na początku 2009 r., że w odróżnieniu od nieodpowiedzialnych rządów innych krajów my prowadzimy politykę oszczędnego państwa i ograniczamy wzrost wydatków. Jednak fakty mówią co innego. W 2009 r. wydatki rządu i samorządów wzrosły o ponad 10 proc., zaś zatrudnienie w administracji publicznej o 26 tys. osób i był to największy roczny wzrost zatrudnienia od wielu lat. Liczba urzędników zwiększa się wszędzie, zaś absurdalność tej sytuacji można zilustrować na przykładzie Kancelarii Prezydenta. Przed wojną prezydent Ignacy Mościcki zatrudniał od 40 do 70 urzędników, teraz zatrudnienie jest dziesięć razy większe i to mimo że mamy komputery, telefony komórkowe i internet.

Podczas niedawnej 14. konferencji „Miasta w internecie” w wystąpieniu otwierającym pokazałem 400 samorządowcom powyższe dane i zapytałem, jak okiełznać potwora biurokracji. Głos zabrała pani wójt, która powiedziała, że „dopóki trwa sejmowa biegunka legislacyjna, administracja publiczna musi zatrudniać coraz więcej osób, żeby realizować kolejne bezsensowne przepisy prawa”. Pani wójt podała przykład: 20 lat temu, gdy ktoś chciał założyć firmę, składał krótkie podanie i w dwóch linijkach pisał, co planuje robić. Dzisiaj musi wypełnić dwustronicowy formularz formatu A4, a do tego jest dwustronicowa instrukcja drobnym maczkiem, jak wypełnić ten formularz. Pani wójt musiała wysłać swoją pracownicę na specjalne szkolenie, żeby nauczyła się wypełniać takie dokumenty. Ta sama pani wójt zrobiła kiedyś happening i położyła na stole rocznik ustaw z początku lat 90. i rocznik ustaw z ostatnich lat. Pierwszy miał 20 centymetrów wysokości, drugi prawie dwa metry.

(polecam cytowany artykuł Krzysztofa Rybińskiego) + (artykuł Urzędnicy nie czują kryzysu)

Co się zaś tyczy wspomnianych na youtube charytatywnych smsów to po katorżniczej walce udało się wywalczyć zmiany w prawie. To niesamowite, że nawet w tak oczywistej pod kątem moralnym sprawie trzeba było zaangażowania wielu ludzi, aby państwo łaskawie oddało pieniądze, które grabi od najbardziej potrzebujących.

Jeśli do piachu to co zamiast? 🙂

PS: Czy ktoś mi podpowie dlaczego youtube tak mi obcina filmiki(tzn. czarne marginesy z każdej strony)? W jakiej rozdzielczości powinienem wysyłać?

Reklamy
Komentarze
  1. Łukasz pisze:

    http://www.google.com/support/youtube/bin/answer.py?hl=pl&answer=132460 – Tutaj jest wszystko o rozdzielczości i tym podobnych rzeczach potrzebnych do prawidłowego wyświetlania filmików).

    • no właśnie nagrywałem to w 1280×720 i użyłem mpeg2. No ale błąd jest zawsze po stronie człowieka, muszę popróbować na różne sposoby.

      • Łukasz pisze:

        Nie nawiązując jeszcze raz do postu, tylko do spraw technicznych, najlepszym wg. mnie programem jest sony vegas 9 pro. Tam wystarczy, że zaznaczysz opjcę „mp4” i na youtube wygląda perfekcyjnie.

      • Łukasz pisze:

        Polecam program Sony Vegas 9 pro. Tam jest opcja, aby zapisać w „mp4”. Wszystkie ustawienia są automatycznie dobierane i przesłane filmiki są perfekcyjnie odtwarzane przez Youtube.

  2. Trafiłem na tę stronę po raz pierwszy i chyba zostanę na stałe. Fajnie, że powstają nowe strony dotykające tematyki wolnościowej. Oby tak dalej!

  3. Dirk pisze:

    nadal kibicuje !! 😉

  4. Dirk pisze:

    mam !! i od początku cię promuje tzn twój/mój punkt widzenia bo on jest moim tyle że twa formia bardziej strawna 😉 niż moje gderanie …

  5. Lujan pisze:

    Kilku stałych czytelników, którzy są tutaj od początku już masz 😉

    A może warto wrócić do tematu? Więc ja zacznę:

    Zwierzaki mają zostać!

    • @Lujan
      A propos tematu to żyjemy w takiej ułudzie, że wszystko jest ok, bo niemal wszystkie państwa postępują podobnie do nas. Kryzys w USA sprzed wojny był niespodzianką, obecny (dla większości) podobnie- naprawdę można się spodziewać wszystkiego.
      Widać temat jest niekontrowersyjny bo w poprzednich notkach były komentarze polemiczne 😉

  6. Dirk pisze:

    eeee jakie tam kontrowersje ?? wszak to temat pt nic dodać nic ująć ….

  7. Dirk pisze:

    no to carry on 😉 jestem za tobą !!

  8. qwqw pisze:

    No to ja troszkę nie na temat. Czy nie zastanawiałeś się nad współpracą z innymi osobami działającymi na rzecz promocji idei liberalnych? Od dawna śledzę pracę odDymarkow na youtube i moim zdaniem odwala kawał dobrej roboty. Nie wiem czy bylibyście zainteresowani współpracą, ale przyświecają nam te same cele, więc może? 😉

  9. @qwqw
    Na razie to chcę podjąć działania w realu, tutaj w necie to jest przygrywka. Niedługo zaczną się różne akcje obejmujące też współpracę różnych osób 🙂
    A z odDymarkow trudno mi powiedzieć na jakim polu mógłbym współpracować, ale jeśli tylko będzie jakaś okazja to na pewno się podejmę.

  10. Damian pisze:

    No to trafiłem na tą stronę przez filmik na YT, więc tak: Zupełnie skrajnie różne poglądy od moich, ale każdy ma prawo do własnego zdania i nie zamierzam go krytykować. Natomiast muszę się czepić piosenki z końca filmiku. Kazik niewątpliwie miał tu na myśli wszystkich polityków nie tylko tych których nie popierasz ale wszystkich! Co do JKM jest piosenka, która oddaje to co myślę o starcie w wyborach takich ludzi. Artysta to Dezerter a tytuł to „Choroba”. Nie zrozum mnie źle nie popieram żadnego z polityków i krytykuje wszystkich, a te wybory pokazały, że ludzie są wstanie wybrać TYLKO mniejsze zło, a to chyba nie o to chodzi…

    • UPS. Nasz filozof domowy nie wie, że Kazik od dawna popierał Korwina:
      „Pan Korwin-Mikke. Wydaje się, że wcześniej sympatyzowałeś trochę z jego poglądami.

      Tak, no jest to partia, do której rzeczywiście jest mi najbardziej po drodze, natomiast wcale nie znaczy to, że chciałbym czynnie uczestniczyć w jej pracach. ”

      http://www.staszewski.art.pl/wywiady/index.php?id=dajewywiad

    • Cóż, mało wiesz o Kaziku.
      To dobrze, że się ze mną nie zgadzasz, dzięki temu jest ciekawiej. Ale chciałbym wiedzieć z czym dokładnie- z koniecznością spłaty długu publicznego? 😉

      • Damian pisze:

        „Pan Korwin-Mikke. Wydaje się, że wcześniej sympatyzowałeś trochę z jego poglądami.

        Tak, no jest to partia, do której rzeczywiście jest mi najbardziej po drodze, natomiast wcale nie znaczy to, że chciałbym czynnie uczestniczyć w jej pracach. Zwłaszcza że Korwin-Mikke rozstał się już z Unią Polityki Realnej i przed wyborami stworzona została taka kuriozalna „produkcja” pod nazwą Platforma JKM, a do tego wspomniane partie wyglądają i zachowują się obecnie tak troszeczkę „kanapowo”. Poza tym prezes dosyć cynicznie się wypowiadał, gdy powiedziałem, że wcale nie mam ochoty nigdzie jeździć i w ogóle, oczywiście biorąc pod uwagę ewentualność, że cokolwiek bym tam zawalczył, on odpowiedział, że najwyżej bym wygrał i się zrzekł, a następny z listy by wszedł. Tak że stracił takimi gadkami w moich oczach. Zresztą mi jest dobrze tak, jak jest, musiałbym chyba na głowy z kimś się pozamieniać, by w tym towarzystwie ludzi wątpliwej uczciwości oraz intelektu czuć się dobrze.”
        Tak nie ma jak coś wyrwać z kontekstu najważniejsze w jego wypowiedzi jest ostatnie zdanie a właściwie pytanie wcześniej 🙂 ale to nie o to chodzi Kazik w każdym wywiadzie mówi ze się brzydzi polityka a jednymi mniej innymi bardziej to mało istotne. Teraz do autora 🙂 nie zgadzam się z żadną polityką i żadnym ustrojem ponieważ każda władza czyni z nas niewolników. Co do spłaty długu publicznego dobry jesteś 🙂 cóż dać coś co musi zostać zrealizowane jako argument. Zaciągnęliśmy ten dług aby powstały drogi, przystanki, firmy wszelakiego rodzaju… ale że to polska (tak celowo mała litera) to większość kasy poszła w ręce tych złodziei których popierasz, jak i w ręce tych których nie popierasz. Spłacić go musimy tak czy siak nikt nam tego nie podaruje no chyba ze część jak to bywało w dawnych czasach. Dobra za dużo… nie znam się na polityce za specjalnie dobrze, bo średnio mnie interesują chore wizje jakiś psychopatów (bo normalny człowiek by się w to bagno nie pchał). Niestety otacza mnie to z każdej strony i wiem, że zwycięstwo np. jednej partii nie zmieni nic, drugiej może być różne albo lepiej albo gorzej, wiec jak każdy sprawdzam program tej drugiej partii i jeśli odnajduje w nim dużo punktów które mnie po prostu odrzucają to skreślam ta partię lub tą osobę całkowicie. Pewnie chcesz przykładów ok. Mamy te wybory kandydat PO i kandydat PIS- partii powiązanej znacznie z O. Tadkiem, który notabene jest moim „sąsiadem”, wiec już mnie to zniechęciło…. A pamiętając jeszcze co się działo nie tak dawno jak rządzili to już w ogóle zostali skreśleni. Dobra nie chce mi się już więcej pisać lubię takie dyskusje ale na żywo:)
        Pozdrawiam

        • Twoim zdaniem każda władza zniewala. Cóż brak władzy spowoduje zniewolenie nas przez obcą władzę. Co więcej utrzymanie brak władzy wszędzie, wmusiłoby powstanie najpotężniejszej z możliwych władz na poziomie globalnym. I tyle w temacie niechęci do polityki.
          pzdr

  11. „PS: Czy ktoś mi podpowie dlaczego youtube tak mi obcina filmiki(tzn. czarne marginesy z każdej strony)? W jakiej rozdzielczości powinienem wysyłać?”

    Mam to samo. To chyba wina kodeków, albo formatu. Jak wrzucam znajomej filmy oryginalne, albo w formacie 4:3 to nic nie ucina, ale z formatem 16:9 zawsze coś nie gra. Oryginały prosto z kamery są bez marginesów, ale już po przeróbce i wrzuceniu dorabiają się. Jak rozwiążesz sprawę to daj znać – sam bym chciał wiedzieć.

    Pozdr

  12. No i zrobiłem. Jest o religii, Dodzie i opium zapraszam 🙂

  13. Ender pisze:

    Laudator, podoba mi się to co robisz, zawsze to jakiś wkład od siebie zamiast biernego marudzenia, do którego jesteśmy tak wszyscy przyzwyczajeni. Z Twoimi poglądami jest mi po drodze, natomiast przyczepię się do wykonania, bo może przyda Ci się to przy następnych produkcjach aby miały jeszcze lepszy odbiór.

    Do rzeczy: wartość merytoryczna jaką przedstawiasz w nagraniach schodzi trochę na drugi plan kiedy się weźmie pod uwagę, że Twoja postawa nie zachęca do oglądania/słuchania. Za mało w tym energii, a może wiary w siebie? Monotonny głos i pochylona sylwetka (może nagrywaj siedząc wygodnie w fotelu zamiast się pochylać do kamery? No i lepsze byłoby neutralne tło lub książki zamiast telewizora ;)). Dużym plusem natomiast są zwierzaki, które nadają kolorytu. Wstawki z wykresem i konferencją na plus. Natomiast teledysk dałbym do powiązanych, bo pomimo przesłania to mi się z całością nie klei. Przy dłuższych wypowiedziach np 10 minutowych, mógłbyś też pomyśleć o krótkim podsumowaniu w punktach najważniejszych myśli. Niby pierdoła, ale wierz mi że więcej się wtedy zapamiętuje z całego nagrania a i odbiór jest lepszy 🙂

    Nie miałem na celu tutaj Cię krytykować, a raczej pokazać co mógłbyś poprawić. Dobrze byłoby w końcu oglądać kogoś kto o ideach wolnościowych mówi nie tylko z sensem, ale i dba o to jak to wygląda (bo większość ludzi to w pierwszej kolejności kupuje).

    Pozdrawiam,

    • @Ender
      Zdaję sobie z tego sprawę i na ile potrafię, sukcesywnie z każdym filmikiem będę poprawiał formę jako taką.
      Nagrywałem się jak dotąd tylko dwa razy, to niewiele- myślę, że i w tych kwestiach można zdobyć doświadczenie 😉
      Każdą poradę biorę do siebie, więc jeśli tylko ktoś ma jakieś uwagi- niech pisze. Nie jestem jakimś zakompleksionym gościem, który się zamknie w sobie, jeśli się go skrytykuje 🙂

      pzdr

      • zatroskany pisze:

        To może ja, jeśli można 🙂 Nawiązując do komentarza Endera muszę stwierdzić, że Twoje wypowiedzi w filmach były dość nużące pod względem formy i pewnie gdyby nie to, że interesowała mnie ich treść, nie obejrzałbym ich w całości. W Twoich wypowiedziach zdecydowanie brakuje mowy niewerbalnej (a to zdaje się 80% przekazu!). Mimika, gestykulacja, modulacja głosu, itd. są ogromnie istotne w takiej formie komunikacji jak video blog. Po prostu zawsze przyjemniej słuchać i oglądać kogoś kto mówi z pasją i błyskiem w oku. I taki człowiek zawsze jest bardziej przekonywujący, obojętnie czy mówi o ekonomii czy fizyce kwantowej.

        Np. porównując Ciebie i damianero, mam wrażenie, że jesteście na dwóch przeciwległych biegunach – nie tylko w sensie ideologicznym i merytorycznym (co oczywiste), ale przede wszystkim w sensie prezentacji. U niego jest 100% formy i 0% treści, u Ciebie dokładnie odwrotnie. Nie mówię, żebyś się wydurniał tak jak on, bądź robił coś na siłę, bo udawana mowa ciała jest intuicyjnie i dość łatwo demaskowana przez odbiorców (swego czasu przejechali się na tym Miller i Pawlak), ale po prostu wartałoby poćwiczyć to i owo, choćby przed lustrem 🙂 Pozdrawiam i czekam na kolejne filmy!

  14. maciejm7 pisze:

    ciekawa strona tak trzymaj

  15. Lofix pisze:

    Po pierwsze bardzo mi sie podoba to co robisz i w jaki sposob to robisz. Po drugie chciałbym polecic kazdemu kto tu zaglada filmiki na YT z p. Peterem Schiffem, moze czesc z was juz o nim slyszala.

  16. Elim pisze:

    Zawsze chciałem zadać kilka pytań JKM ale pewnie odpowiedź łatwiej będzie uzyskać od Ciebie, i wieżę, że będzie nie gorsza. Na wszelki wypadek dodam, że jestem zwolennikiem liberalizmu acz z uwagą wsłuchuję się też w głosy przeciwników. Jeśli odsiać z tych głosów epitety i socjalistyczne banały, pozostaje kilka kwestii, które faktycznie budzą moją niepewność co do tego, czy liberalizm w czystej formie by sobie z tym poradził.

    1. System emerytalny a podatki – że system emerytalny jest bankrutem to już wiemy. Rezygnacja z systemu lub zamiana na coś bardzo prostego (np. jednakowa, niska kwota dla każdego emeryta) byłaby ulgą jednakże, zgodnie z tym co mówi JKM, podjętych zobowiązań trzeba dotrzymywać. I jeśli zajrzymy na strony ZUS i zapoznamy się z budżetem i planami obciążeń ZUS z tytułu wypłat rent i emerytur, to zobaczymy, że sumy są niebagatelne. Są potężne i żadną miarą nie dadzą się pokryć przychodami z prywatyzacji – co proponuje JKM. To się po prostu nie bilansuje. Nawet, jeśli 100% przychodów z prywatyzacji przeznaczać by na fundusz emerytalny. To oznacza, że brakujące kwoty na pokrycie zaciągniętych zobowiązań trzeba będzie, i to przez dziesiątki lat, pokrywać z podatków lub kolejnych emisji obligacji – czy to się nam podoba czy nie.
    Pytanie: czy deklaracje o zniesieniu podatku dochodowego, obniżeniu ogólnego poziomu opodatkowania nie są w tej sytuacji czczymi obietnicami?

    2. JKM przekonuje nas, że gospodarka rozwija się najlepiej gdy mamy wolną konkurencję między przedsiębiorcami a państwa w gospodarce jest mało lub zgoła w ogóle. Niewidzialna ręka rynku jest najlepszym regulatorem i innego nie potrzeba. Jednak rzeczywistość nie wydaje się tego potwierdzać, a przynajmniej nie w pełni bo co jakiś czas dochodzą do nas informację o ewidentnych patologiach. Przykładem mogą być zmowy cenowe prywatnych producentów, którzy teoretycznie powinni ze sobą konkurować. Tymczasem okazuje się (patrz raporty UOKiK), że zmowy cenowe są bardzo częstą formą unikania lub ograniczania konkurencji, a ta specyficzna współpraca firm potrafi trwać latami.
    Inny przykład to uczelnie prywatne. JKM twierdzi, że wszystkie powinny być prywatne, jednak praktyka pokazuje, że uczelnie prywatne (przynajmniej te w Polsce) oferują skandalicznie niski poziom nauczania. Mechanizm, o którym JKM opowiadał w czasie debaty na UW, który miałby polegać na tym, że szkołom zależeć będzie na podnoszeniu jakości nauczania, nie zadziałał. Bo szkołom zależy na ilości studentów, a nie jakości. Ujmując rzecz banalnie, bardziej opłaca im się mieć 1000 kiepskich studentów płacących 1000zł za semestr niż 100 ambitnych płacących tyle samo.
    Innymi słowy, są rynki (tu: rynek edukacji) gdzie mechanizmy wolnego rynku mogą sprzyjać maksymalizacji zysku przedsiębiorcy (tu: właściciela uczelni) ale dzieje się to z ogromną szkodą dla jakości produktu (tu: poziomu absolwentów).

    3. Infrastruktura – kto w hipotetycznym państwie liberalnym zapłaci za budowę infrastruktury? Owszem, między dajmy na to Warszawą a Płockiem nie opłaca się PKP budować porządnej linii kolejowej więc rynek zagospodarowali drobni przedsiębiorcy, którzy małymi busikami wożą pasażerów miedzy miastami. Ale robią to, bo między Warszawą a Płockiem ktoś wybudował lepszą lub gorszą drogę. Kto ją wybuduje w państwie całkowicie liberalnym, gdy ani znaczenie Płocka ani liczba podróżujących między Płockiem a Warszawą nie jest na tyle duża by taką inwestycję uzasadniać (czy. żaden prywatny inwestor nie zainwestował by w taką drogę własnych pieniędzy)?

    To tylko niektóre wątpliwości jakie nachodzą mnie gdy myślę o państwie rządzonym na obraz i podobieństwo idei przedstawianych przez JKM.

    • shiverr pisze:

      Pytania w żaden sposób nie są skierowane do mnie, jednak z braku laku przedstawię mój punkt widzenia. Tak poza tym witam wszystkich, mam nadzieję, że będę częstszym bywalcem i komentatorem na tej stronie.

      Ad 1. – Po pierwsze, jakbyś mógł przedstawić wysokość aktualnych zobowiązań ZUSu- mam alergię na wszystkie strony internetowe socjalistycznych tworów, skoro już sam przebrnąłeś przez to bagno to mógłbyś być tak łaskawy i podzielić się konkretnymi liczbami.
      Po drugie- wszystko zależy jak spojrzymy na kwestię prywatyzacji, jeśli przeprowadzimy wszystkie procesy prywatyzacji w postaci otwartych licytacji, czyli kto da więcej wygrywa, zamiast skomplikowanych, korupcjogennych i nieefektywnych przetargów, to uzyskamy znacznie więcej. Przetargi mają to do siebie, że zazwyczaj zawierają pewne klauzule, których poważny przedsiębiorca raczej spełniać nie będzie, przez to przy sprzedaży państwowego przedsiębiorstwa, nie otrzymamy jego realnej wartości.

      Ad 2. Twoje spojrzenie na kwestię edukacji i możliwości zarobkowych w tej branży jest delikatnie mówiąc prymitywne- bez urazy. Chodzi o to, że konsumentem nie jest zawsze obibok, który potrzebuje zaświadczenia do WKU (dawno i nie prawda), tylko przeważnie osoba, która chce zdobyć wykształcenie. W tej chwili nie ma mowy o rywalizacji prywatnych placówek z państwowymi, chociażby dlatego że za państwowe już raz płacimy (przymusowo), więc liczba konsumentów zdolnych zapłacić niemałe koszty solidnej edukacji dwa razy jest niewielka, stąd prowadzenie poważnej, prywatnej uczelni mija się z celem. Prywatne ośrodki szkoleniowe skupiają się na edukacji zamożnych obywateli, którzy albo chcą dostać ładny dyplom zerowym nakładem pracy (po prostu legalnie kupić papierek), ale pozyskać wiedzę nie oferowaną (lub oferowaną w zbyt małym stopniu) przez państwowe szkoły- przykładem może być szkolenie na pilota (samolotów/śmigłowców)- szkolenie tego typu to minimum 200tys. złotych, mimo to są chętni aby inwestować w swój wymarzony zawód. Tak samo mogłoby być w przypadku studiów medycznych, technicznych, humanistycznych i w jakiejkolwiek innej dziedzinie.

      Ad 3. Tutaj nie do końca zgadzam się z JKM, moim zdaniem budowa dróg (i być może również drobne ustępstwa i wyjątki prawne wobec komunikacji miejskiej) jest innym przykładem, tak często przytaczanym przez JKM, dylematu więźnia i w mojej ocenie zalecana jest w tym przypadku interwencja państwa. Ciężko mi sobie wyobrazić funkcjonowanie prywatnych dróg, zwłaszcza zaistnienie komplikacji w sposobie uiszczania opłat za ich użytkowanie. O ile się orientuję, to koszty rozbudowy i utrzymania infrastruktury drogowej są relatywnie niskie w stosunku do wydatków państwa na opiekę socjalną (redystrybucję), więc ewentualne straty poniesione z tytułu nieracjonalnych inwestycji są mniej bolesne, niż negatywne skutki anarcho-kapitalistycznych mrzonek o całkowicie sprywatyzowanej infrastrukturze. Oczywiście, jeśli ktoś posiada konkretne dane na temat wydatków państwa na infrastrukturę, które odbiegają od tego co tu wypisuję , to uprzejmie proszę o korektę. Na koniec- w moim modelu dopuszczam istnienie prywatnych dróg, jednak podstawowe (państwowe) szlaki komunikacyjne powinny pozwolić na swobodne poruszanie się po kraju, wolność do podróżowania wg. mnie wchodzi w zakres obowiązków państwa minimalnego.

      P.S. Swoją drogą, mam dziwne przypuszczania, że JKM sam nie do końca zgadza się z ideą całkowicie prywatnych szlaków komunikacyjnych, jednak woli unikać poruszania tego tematu, gdyż może to zachwiać wizerunek jego poglądów o wyższości prywatnych przedsiębiorstw nad państwowymi. To są tylko przypuszczenia, potrzebuję źródła, aby móc wygłosić te tezy oficjalnie :-).

    • @Elim
      Przepraszam, ale na razie na szybko tylko dwie kwestie.
      A) Nawet gdyby obliczono, że majątek państwa sprzedany z licytacji(!) byłby niewystarczający to można zobowiązać nowych właścicieli do wypłacania kilku procent rocznego zysku, przez odpowiedni do uregulowania należności czas. Pieniądze na emerytury muszą się znaleźć, a utrzymywanie obecnej składki to wyjście najgorsze z możliwych.
      B) Zmowy cenowe etc. to sutek obecnego systemu, który jest dobry dla funkcjonujących na rynku od dłuższego czasu firm, ale zabójczy dla tych, którzy na rynku chcieliby zaistnieć. Stąd w niektórych dziedzinach zamiera konkurencja co powoduje patologie.
      Co do studiów już poniżej chyba zostało wystarczająco napisane. Dodam tylko, że efektem nie będzie skrzywdzenie dobrych studentów, a właśnie tych, którzy na studiach urządzają sobie 5-letnie wakacje. Swoją drogą nawet w obecnym, nieprzyjaznym dla prywatnego szkolnictwa systemie istnieją firmy (w Polsce! ostatnio o jednej czytałem), które fundują edukację już od poziomu gimnazjum / liceum. Zdolny lub pracowity człowiek chcący się uczyć dopiero w systemie szkolnictwa prywatnego rozwinie skrzydła.
      Na resztę odpowiem później, muszę lecieć.
      pzdr

      • Elim pisze:

        Spróbuję zatem podsumować.

        1. emerytury, renty, zasiłki – „pieniądze się muszą znaleźć” – no to brzmi to zupełnie jak wypowiedzi socjalistów, którzy coś tam postulują ale nie potrafią powiedzieć skąd na to coś wziąć finansowanie. Nie, przepraszam, wskazałeś źródło „można zobowiązać nowych właścicieli do wypłacania kilku procent rocznego zysku” – tylko czym to się różni od podatku takiego czy innego. Lub inaczej czy jesteś sobie w stanie wyobrazić jak duże musiałoby być to „kilka procent” płacone przez nowych właścicieli majątku państwowego by pokryć obecne składki + to co brakuje i jest co roku dopłacane do FUS.
        Podałem przecież konkretne kwoty: 160-200 MLD (miliardów!!!) rocznie. Przyjmijmy, że jest jeszcze 50 000 firm do sprywatyzowania (co chyba nie jest prawdą), daje nam to min. 3 200 000 PLN na firmę podatku rocznie.

        2. „Zmowy cenowe etc. to sutek obecnego systemu, który jest dobry dla funkcjonujących na rynku od dłuższego czasu firm, ale zabójczy dla tych, którzy na rynku chcieliby zaistnieć.” – emmmmm… a niby co miałoby powstrzymać producentów cementu, farb, lakierów czy operatorów telefonii od wchodzenia w zmowy cenowe w całkowicie liberalnym ustroju gospodarczym?
        Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że dążenie do powiększenia zysku poprzez ograniczenie konkurencji jest tak samo pociągającą perspektywą w obecnym ustroju gospodarczym jak i w każdym innym. Takie mini zmowy cenowe mogę zaobserwować nawet na moim lokalnym bazarku warzywnym.
        Pytanie raczej brzmi jak bez pomocy państwowej instytucji takiej jak UOKIK można przeciwdziałać zmowom cenowym?

        3. O studiach napisałem już szerzej w odpowiedzi Shiverr i nadal mam wątpliwość czy mechanizm rynkowej konkurencji uczelni zadziała podwyższeniem czy obniżeniem poziomu nauczania.

        • @Elim
          Chwileczkę, jakie renty i zasiłki? Renty utrzymałbym z dwa lata. Co do zasiłków to program UPR przewidywał chyba 3 miesiące zasiłku dla bezrobotnego jeśli stracił pracę po 5 latach.
          Naprawdę trudno ocenić jaka jest wartość majątku do sprywatyzowania. Metodologia obliczeń ZUS jest też oparta na założeniu, że składki przez obecnie pracujących będą ciągle płacone, a ja zakładam, że nie będą. Jak zmieni to tę kwotę na dalsze lata- myślę, że żaden z nas nie potrafi tego obliczyć. Obciążenie beneficjentów prywatyzacji jest najrozsądniejszym wyjściem, a gdyby nie wystarczyło to nie ma wyboru i trzeba kraść podatnikom poprzez większy podatek pogłówny. Zapominasz zupełnie o zyskach z prywatyzacji szkolnictwa i służby zdrowia, a to też potężne pieniądze. Siedziby ZUS też są warte kilka złotych 😉
          2. Wolna konkurencja. Facet, który nie będzie musiał spełnić n-wymogów ustawodawcy i wejdzie na rynek bez większych problemów zarabiając z niższymi cenami. Jeśli uważasz, że gadam głupoty to nieuczciwie posłużę się argumentem z autorytetu i napiszę, że Milton Friedman był przeciwnikiem przepisów antymonopolowych. Trudno pójść dalej w liberalizmie, ale uważał że koszty regulacji będą wyższe od ewentualnych zysków. Zresztą nawet w obecnym systemie wielkie firmy dalej tworzą zmowy cenowe i korumpują polityków (casus Siemensa). Jaki więc w tym sens skoro możemy pozostawić to wolnemu rynkowi, który w ostatecznym rozrachunku będzie najlepszą regulacją. Wolny rynek jak każde ludzkie działanie nie jest wolny od błędów. Ale największym błędem jest próba naprawiania go.

          • Elim pisze:

            Laudator Libertatis

            Na wszelki wypadek przypomnę, że nie jestem przeciwnikiem. Jestem tylko wątpiącym.

            Ad 1) Podałem dane dotyczące szacowanych WYDATKÓW Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (a nie PRZYCHODÓW). Oczywiście część tych planowanych wydatków idzie na renty i zasiłki a gros idzie na emerytury.
            Na tej samej stronie ZUS znaleźć można drugi dokument, w którym są podane przewidywane obciążenia z tytułu emerytur (czyli oczyszczone dane z rent i zasiłków), plan do 2050 roku. Wydatki będą stale rosły od ok. 85 MLD/rok w 2012 do ok. 250 MLD/rok w 2050 roku.
            Czyli nawet jeśli jakimś cudem, bez wzniecania społecznego buntu, uda Ci się odebrać zasiłek dla samotnych matek, renty dla inwalidów, zapomogi na pochówek i inne takie, to tylko z tytułu emerytur obciążenie będzie stale rosło i będzie szło w miliardy.
            Moim skromnym zdaniem pomysł by obciążyć kupujących majątek państwowy podatkiem spowoduje jedynie obniżenie liczby chętnych na ten majątek i spadek jego wartości.
            Natomiast wyjście z zasady, że podatek stanowi świadczenie nieekwiwalentne i z tego źródła finansować zobowiązania państwa bez zaciągania nowych (czyt. zamknięcie możliwości wejścia w obecny system emerytalny nowym pokoleniom ale obciążenie ich wyższym podatkiem) byłoby chyba jedynym realnym wyjściem. W ten sposób przyszłe pokolenia musiałby by łożyć na utrzymanie „swoich rodziców” a jednocześnie musiałyby same odkładać na swoją własną emeryturę. Przykre ale chyba to jedyna możliwa droga.

            2. Ok. czyli godzimy się z pewnymi patologiami rynku (tu: zmowami cenowymi) wychodząc z założenia, ze szkody tym spowodowane będą mniejsze niż działanie urzędu, który miałby tym zmowom przeciwdziałać. No jest to jakaś myśl acz przydała by się jakaś praca doktorska wyliczająca korzyści i straty obu podejść.

            Natomiast idąc tą drogą trzeba mieć na uwadze, że pewne rynki na zawsze mogą pozostać zamknięte dla nowych graczy, mogą przekształcić się w trwałe oligopole dyktujące ceny – co chyba nic wspólnego z wolnym rynkiem nie ma, ale mogę się mylić.

            • Rawdanitsu pisze:

              @Elm:

              Sprawa monopoli i oligopoli mnie szczególnie swego czasu interesowała. Ale zanim odpowiem, powiem tak:
              Wyobraźmy sobie faktycznie sytuację, w której trzy firmy produkujące chleb, zamawiają się. Właściwie co to znaczy? Że nie będą obniżać cen i trzymać je na tym samym poziomie? W takiej sytuacji, na rynek wchodzi nowy piekarz (ale po pierwsze: aby piec chleb nie musi wypełniać 6 formularzy, nie musi mieć w tym kierunku żadnych uprawnień czy żadnego papierka potwierdzającego jego umiejętności) i korzystając z głupoty zmówców, sprzedaje chleb o 10 gr taniej – gwarantuję że na brak klientów, nie będzie narzekał. Oczywiście, podejrzewam że miałbyś inny przykład, więc chętnie go przeczytam i odpowiem.

              • Jimmy_CSF pisze:

                Z tym chlebem to pominąłeś pewien szkopuł. Jeśli ktoś jest dobrze ze sobą zmówiony to w przypadku wejścia czwartego producenta chleba na rynek (lub przed wejściem jak już inwestycje poczyni wstępne) pozostali trzej zmawiają się na szybki dumping cenowy i kolesia nie ma.

        • Zardoz pisze:

          Witam

          Co do tzw. państwa minimum (wojsko, policja, optymalna administracja) jest to punkt/ideał, do którego zmierzamy. Im bliżej niego jesteśmy, tym lepiej funkcjonuje nasza gospodarka. A więc oczywiste jest, że ogromne obciążenia emerytalne i dług publiczny, który trzeba będzie uregulować (częściowo z prywatyzacji i podatków) nie pozwoli na ten idealny model państwa minimum.

          „można zobowiązać nowych właścicieli do wypłacania kilku procent rocznego zysku”

          Nie można! To by sprawiło, że będą niekonkurencyjni z innymi firmami, które powstały organicznie. Nikt rozsądny nie kupi od państwa firmy, która na starcie ma dodatkowe obciążenie finansowe.

          Podsumowując
          Na tą chwile państwo minimum jest nierealne.
          Realne jest państwo minimum + dodatkowe (ale i tak mniejsze niż dzisiaj) podatki na wypłaty świadczeń emerytalnych i spłatę długów.

    • @Elim
      Ostatnia z wspomnianych kwestii. Drogi- moim zdanie finansowane z podatków na podstawie porozumień między gminami i powiatami. Rzeczywiście na tym polu, podobnie jak w przypadku wojska, czy policji, zbyt duże byłyby utrudnienia związane z ich opłacaniem w inny sposób.

      • @Elim
        Przeciwnik czy wątpiący- nieważne. Dla mnie każda wymiana zdań jest cenna bo mam zaledwie 20 lat, dużo do przeczytania, dużo do przeżycia i ciągle się kształtuję. Jeśli gdzieś, ktoś uzna, że się zagalopuję to proszę nie kłaść tego na karb jakiegoś politycznego fanatyzmu, a jedynie młodości 🙂

        1. Powiedzmy sobie wprost. Odwołania JKM do Pinocheta i dużych nakładów na wojsko i policje są dosyć jasne. Przykład Grecji jest bardzo wymowny. Jeśli kiedyś ustrój zmieni się na liberalny to tylko w sposób, o którym pisał Kisielewski: „Trzeba wziąć za mordę i wprowadzić liberalizm”.
        Nie wierzę w stopniowe, rozłożone w czasie zmiany bez utraty poparcia społecznego… Ciekawi mnie jak Ty i inni to widzicie.
        Pisałem o majątku służby zdrowia i szkolnictwa, ale jeśli to nie wystarczy to nie ma co ukrywać- młodzi będą musieli zapłacić za błędy rodziców.

        2. Regulacje nie wyeliminowały zmów cenowych, a pamiętajmy, że państwo jest potężne jak nigdy. Jak już napisałem na wolnym rynku prawdopodobieństwo ich tworzenia się powinno być dużo mniejsze.
        czemu uważasz, że zmowy cenowe w ramach wolnej konkurencji byłyby równie częste albo i częstsze? Przecież na jakimś etapie nowych przedsiębiorców przystępujących do intratnego rynku i wchodzących w zmowy, w końcu by to runęło bo tort stałby się za mały. A znając rynek runęłoby szybko.
        Jeśliby natomiast przedsiębiorcy powstrzymywali innych od wejścia na rynek to tutaj już kłaniają się konkretne regulacje prawa karnego.

        • Elim pisze:

          Ad 2) Jeśli dobrze pamiętam jedną z wypowiedzi JKM, to twierdził on, że duże wielkie firmy prywatne zaczynają na rynku działać tak jak firmy państwowe. Zaczynają lobbować na kształtowanie prawa tak, by chronić swoją pozycję.

          Jeśli zatem pozbywamy się czy to regulatora czy urzędu kontrolnego ze strony państwa i pozwalamy firmom na swobodne działanie,w tym na zmowy cenowe, to rośnie a nie maleje ryzyko powstawania oligopoli a następnie rośnie ryzyko działań z ich strony, w kierunku kształtowania prawa. Na swoją korzyść oczywiście.

          I śmiem mniemać, że nie ma tu znaczenia czy prawo będzie stanowić demokratyczny sejm czy władczy monarcha. Możliwość wpływu na politykę koncernów jest przecież potężny i miliony wydane na lobbing w sejmie czy miliny wydane na wsparcie rebeliantów, to de facto takie samo działanie. Cel jest ten sam. Wpływać na kształtowanie prawa tak by sprzyjało naszym interesom.

          3. (nowy punkt dyskusji) Kraje takie jak Singapur, Tajwan, Korea Pd a nawet Japonia, wszystkie one zaczynały (acz w różnych okresach czasu) z podobnie niskiego poziomu rozwoju gospodarczego. Wszystkie (chyba poza Japonią) miały raczej quasi demokratyczny system polityczny (co akurat jest dobre) ale jednocześnie we wszystkich tych krajach państwo odgrywało i nadal odgrywa bardzo istotną rolę w kształtowaniu polityki gospodarczej (zwłaszcza Korea Pd i Singapur). Wszystkie odniosły sukces (ok, Japonia ma problemy ale to przypadek szczególny).
          Podobnie Chiny. Owszem mają duuużo z rozwiązań liberalnych ale też bardzo aktywnie prowadzoną politykę gospodarczą. Efekty zapierają dech w piersi (jeśli nie byłeś w Chinach do zdecydowanie polecam wyjazd).

          Przykładowo. Władze Chińskie już obecnie inwestują w zakup ziemi uprawnej poza granicami swojego kraju bo wiedzą, że za kilkanaście lat rolnictwo chińskie nie zdoła wyżywić rosnącej liczby ludności i zaspokoić jej rosnących potrzeb. Decyzja wymagała odwagi, kreatywności i dalekowzroczności. Czy w gospodarce stricte liberalnej takie coś mogło by mieć miejsce?

          • @Elim
            Akapit 1-2. I właśnie dlatego państwo nie może ingerować w sferę wolności gospodarczej. Musi istnieć zakaz poza minimum ustanowionym w konstytucji, która może określić pewne zasady, a inne uznać za konieczne do uregulowania w ustawach. Wtedy jedynym determinantem sytuacji gospodarczej staje się konkurencja.
            Akapit 3. Być może. Chociaż pytanie, czy król nie obawia się stryczka, gdy sprawa wyjdzie na jaw.
            Akapit 4. Nie będę sięwymądrzał- nie znam tamtejszego systemu prawnego, a to co czytam w gazetach to za mało na poważną opinię. Jeśli masz jakieś źródła z chęcią się zapoznam.
            Akapit 5. Ja nie uznaję ex definitione każdego działania państwa za złe. Ale sumarycznie rzecz biorąc lepiej, gdy państwo nie będzie się angażowało. Nie widzę powodu, dla którego nie mogliby robić tego chińscy przedsiębiorcy (być może to robią). Przecież kiedyś np. banki inwestowały własną kasę w różne projekty wierząc, że kiedyś się zwrócą. Czemu tylko państwo miałoby myśleć dalekosiężnie. Wg mnie jest odwrotnie- to częściej przedsiębiorca będzie patrzył do przodu.

  17. Elim pisze:

    Droki Shiverr

    1. Nie mam wpływu na to co sobie o mnie myślisz oraz co sobie myślisz o moich wątpliwościach przedstawionych we wcześniejszym wpisie ALE bardzo proszę zachowaj je dla siebie i nie pisz „Twoje spojrzenie na kwestię edukacji i możliwości zarobkowych w tej branży jest delikatnie mówiąc prymitywne-bez urazy”, bo możesz się spotkać z odpowiedzią typu „Twoje wyjaśnienia Shiverr o kwestii edukacji są delikatnie mówiąc prymitywne -bez urazy” – taki sposób rozmowy do niczego nie prowadzi prócz obnażania zadufania w samym sobie.

    2. Dane o planowanych wpływach i wydatkach FUS (Funduszu Ubezpieczeń Społecznych) można znaleźć na stronach ZUS – http://www.zus.pl/bip/default.asp?id=6
    Znajdziesz tam dokument „Prognoza wpływów i wydatków FUS na lata 2011-2015”. Analizowane są mniej lub bardziej pesymistyczne warianty ale w każdym przypadku ROCZNIE FUS ma zobowiązania na kwotę ok. 170 MLD PLN (od 162 do 198 MLD w zależności od roku).
    Czyli przy założeniu, że państwo wywiązuje się z podjętych zobowiązań rok rocznie musi wydać 160 MLD zł!!! Dla porównania, PLANOWANE przychody z prywatyzacji na 2010r to tylko 25 MLD PLN! A jeszcze chyba żadnemu rządowi nie udało się w pełni zrealizować planu prywatyzacyjnego.
    Czyli masz sytuację taką, że przez najbliższe kilkadziesiąt lat (do czasu aż wszyscy, którzy obecnie pracują) przejdą na emeryturę liczoną wg. starego systemu, corocznie państwo musi wysupłać 160 MLD PLN (oczywiście z czasem kwota będzie malała ale spadek zacznie się za lat kilkanaście).

    Licytacja to tylko sposób organizacji prywatyzacji. Być może bardziej efektywny (czyt. pozwalający uzyskać lepszą cenę) ale nadal trudno mi sobie wyobrazić, że rok rocznie, przez kolejne kilkadziesiąt lat, przychody z prywatyzacji wyniosą co najmniej 160MLD PLN.

  18. Lujan pisze:

    http://www.youtube.com/user/Kretynero#p/a/u/1/uoEOF6thE34

    Ciekaw jestem, dlaczegoż to Damianek kolejny raz nie odpowiedział na wskazane mu błędy; facet po prostu nie potrafi się do nich przyznać, prosta a zarazem przykra sprawa.

    Filmik oczywiście usunął, jednak ktoś go reuploadował.

  19. shiverr pisze:

    @Elim

    Nie miałem na celu nikogo obrażać, po prostu zauważyłem totalnie błędne założenia w twojej niepewności dotyczącej prywatnej edukacji. Nie można z góry przewidywać, że ludzie idą na studia tylko po to, aby dostać papierek i urządzić sobie 5cio letnie wakacje i zapłacić jak najmniej. Studia to poważna inwestycja, czasochłonna i kosztowna. W przypadku, kiedy to inni płacą za moje studiowanie, mamy efekt taki a nie inny.

    Kwestia druga, prywatyzacja- przypuszczam, że kwoty są szacowane na podstawie przetargów, a nie licytacji (o czym wspominałem wcześniej), poza tym śmiem przypuszczać, że prywatyzacja dotyczy niewielkiej części przedsiębiorstw państwowych, które w naszym mniemaniu powinny być prywatne. Szczerze powiedziawszy, sam nie interesowałem się liczbami i podobnie jak Ty, jestem ciekawy jak by to wyglądało, jednak ostatnią instytucją, której zaufałbym w kwestii wyceny państwowego majątku jest samo państwo.

    @Lujan

    Damianek był może i fajny jak nie trawił „Pieska Leszka”, jednak zdecydowanie powinien trzymać się z daleka od tematów kompletnie mu nieznanych. Propos Teksasu- ciekawe jest to, że właśnie tam emigruje coraz więcej przedsiębiorców, którzy nie mogą dać sobie rady w innych stanach. Odłączenie Teksasu od innych Stanów wyszłoby chyba Teksańczykom na zdrowie, zwłaszcza zanim Pan Obama wprowadzi więcej cudownych reform.

  20. Witek pisze:

    Oczywiste jest że wprowadzenie komputerów do urzędów tylko pogorszyło sprawę. Bo teraz oprócz wypełniania papierków, urzędnicy muszą wypełniać raporty i formularze w komputerze.

    Biurokracja jest jak hydra.

  21. Elim pisze:

    Shiverr napisał „[…] Nie można z góry przewidywać, że ludzie idą na studia tylko po to, aby dostać papierek i urządzić sobie 5cio letnie wakacje i zapłacić jak najmniej. Studia to poważna inwestycja, czasochłonna i kosztowna. W przypadku, kiedy to inni płacą za moje studiowanie, mamy efekt taki a nie inny.[…]”

    Oczywiście masz rację, zakładać z góry nie można, toteż nie zakładam. Rzecz w tym, że swoje obawy wyrażam nie na podstawie założeń ale na podstawie obserwacji. Gros uczelni prywatnych to uczelnie biznesowe (kierunki typ zarządzanie, marketing itp.), jest kilka prywatnych uczelni informatycznych, bodaj jedna czy dwie humanistyczne i nie jestem pewien czy jest jakakolwiek techniczna (czyt. odpowiednik politechniki). Moje obserwacje odnoszą się do studentów kierunków menadżerskich.
    Nie chcę tu przytaczać litanii przykładów ale uwierz mi na słowo poziom zaangażowania studentów jest ogólnie niski, a studentów kierunków i kursów płatnych tragicznie niski (niezależnie czy weźmiemy studiów na Uniwerku Warszawskim, SGH czy u Koźmińskiego). Każda próba nieco ambitniejszego podejścia do programu nauczania kończy się fiaskiem, frustracją prowadzącego i tabunami blondynek i blondynków próbujących na wszelkie możliwe sposoby, z wyjątkiem nauczenia się, zaliczyć przedmiot – wliczając w to oszustwa, szantaże, kupowanie prac, masowe produkowanie plagiatów. Prosty przykład…elitarne, anglojęzyczne studia u Koźmińskieogo. Średnia liczba studentów na wykładzie…10 osób. Liczba osób na egzaminie… ok. 60. Zgadnij ile osób dostało 0 puntków i ilu z nich ruszyło z podaniami do dziekana by jednak im zaliczyć.

    Wieżę, że są studenci, którzy idą na studia by się czegoś nauczyć ale gros idze … sam nie wiem po co, chyba po ten papierek. I jeśli tak jest, to czy w tym przypadku nie zadziała maksyma „klient ma zawsze rację”?

    Anyway, w przykładzie studiów chodziło mi o to by zastanowić się co jest produktem. Dla studentów, będzie to dyplom (dla większości z nich), dla nielicznych ambitnych studentów będzie to dyplom i wiedza. A dla społeczeństwa jako zbiorowości? Czy możemy rozważać produkt edukacji w ujęciu korzyści dla społeczeństwa?
    Jeśli nie można – to ok. Marne studia, niskie wymagania i łatwe uzyskanie papierka zwanego dyplomem będzie dobrą odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku (tu: studentów).
    Jeśli można – to czym będzie produkt uczelni dla społeczeństwa? Będą to dobrze wykwalifikowane kadry specjalistów. No to wrócę do przytoczonej wątpliwości, czy system całkowicie prywatnych, niekontrolowanych uczelni, taki produkt dostarczy? Bo póki co fakty zdają się tego nie potwierdzać.
    A jeśli macie przekonanie, że jednak dostarczy – to wyjaśnijcie mi: w jaki sposób?

    • Jimmy_CSF pisze:

      „…poziom zaangażowania studentów jest ogólnie niski, a studentów kierunków i kursów płatnych tragicznie niski…”
      Nie do końca się z tobą zgodzę. Jak już pisałem wcześniej, będąc na prywatnej uczelni (informatyka) na roku było ponad 100 osób z tego mniej niż 15 chciało tam być z powodu wiedzy jaką można było uzyskać (najlepsza kadra informatyczna Lublina) … reszta uciekała przed wojskiem. Te 15 osób miało do dyspozycji nauczycieli przeznaczonych dla 100 osób … można powiedzieć że na 8 grup po 15 osób w każdej było 2 osoby, pod które prowadzone były zajęcia. Reszty nie obchodziło co się dzieje. W taki oto sposób dostałem 2x więcej niż oczekiwałem, oprócz wiedzy teoretycznej zdobyłem mnóstwo wiedzy praktycznej bo nauczyciele często opowiadali nam (15 osób na wykładzie) jak się ma teoria do praktyki. Jestem bardzo zadowolony z tego jak przebiegały moje studia.

  22. Elim pisze:

    Sorki, oczywiście powinno być „wierzę” a nie „wieżę” 🙂

  23. Munrid pisze:

    Naprawdę masz super bloga i kanał na yt – młody ale na 100% się bardzo fajnie rozwinie.

    Jestem Ciekaw Twojego zdania na temat afery z krzyżem przed Pałacem Prezydenckim…
    W sumie mamy rozdział Kościoła od państwa ale w tym kraju mieszka ponad 90% zdeklarowanych katolików (poprawcie jeśli nie mam racji co do liczb) także zaczyna działać magia demokracji – w imię poszanowania mniejszości ateistów i ludzi innych wyznań podporządkujemy mniejszość…. nie jestem pewien czy to jest dobre bo ludzie głosujący tracą poczucie że ci na których głosują faktycznie ich reprezentują. Co sądzisz?

    A teraz luźne rozważanie –

    Jesteśmy w sytuacji gdzie lewica staje się „języczkiem u wagi” wszystkich ustaw… czyli ma praktyczną moc decyzyjną. Hydra komuny, która cały czas podnosi łeb – pokłosie „lewej nogi” Wałęsy- epic fail. Zgadzacie się ze mną?

    Pozdrawiam serdecznie

    Munrid

    • @Munrid
      Nie wiem o co chodzi z krzyżami, nie śledziłem newsów…
      Co do lewicy to już bywało tak w parlamencie, że jakaś mała grupka zyskiwała duże granty bo była języczkiem uwagi. Teraz rzeczywiście tyczy się to całego ugrupowania, które zarówno z PO jak i PiS mogłoby tworzyć koalicję. I w tym kierunku będzie to szło. Najbliższe lata – moim zdaniem – nie przyniosą niczego dobrego.

  24. Drogi Kolego,

    Jeżeli z dwóch wybierasz jednego to chociaż wskaż różnice. Bowiem mówisz, że różni ich coś, co – potem oznajmiasz – de facto ich łączy. Mam wrażenie jakbyś sam do końca nie wiedział dlaczego JKM poparł JK, a nie BK.

    Jeżeli dobrze przyjrzeć się programowi JK na gospodarkę to powiedział on coś tak żenującego na ostatniej debacie, że aż zdziwiłam się dlaczego media tego nie podchwyciły. Otóż na pytanie o gospodarkę JK zaczął opowiadać, że ważne są sądy gospodarcze i ich organizacja. Litości!!!!

    Z dwojga złego wolałam głosować na kogoś, kto przynajmniej utożsamiany jest z wolnością gospodarczą – abstrahując już od tego, czy ją realizuje, bo …. NIKT JEJ NIE REALIZUJE.

    • @Agata
      Dzięki za wizytę. Czyż nie wskazałem różnicy na samym początku tekstu? Proszę Cię, czytaj uważniej. Poza tym ja tutaj w ogóle nie odnoszę się do wyboru JKM, który uznał za mniejsze zło Kaczyńskiego, ani do powodów, dla których to uczynił.
      Ciekawy jest też Twój wybór osoby „utożsamianej z wolnością gospodarczą”. Dla mnie nie ma znaczenia z czym media utożsamiają danych kandydatów, skoro jak sama stwierdzasz żadna z rządzących sił nie realizuje na niwie prawnej wolności gospodarczej.

  25. Lena pisze:

    Oby więcej takich ludzi jak Ty, młodzi Polacy powinni zacząć bardziej interesować się polityką naszego kraju, a może udałoby się coś zmienić. Ba, na pewno! Jednak dopóki w rządzie zasiadać będzie stary skład, to jasne , że nie ma na co liczyć. Kiedy młodsze pokolenie zacznie dochodzić do władzy zmiany na pewno będą, tylko czy na lepsze?

    • @Lena
      Cóż, nie sądzę, aby młodzi mieli być bardziej zaangażowani od starych. Z jednej strony mamy plus bo wyrastamy w normalnym systemie, z drugiej za mało krytycznie chwytamy to co serwują media. Bo to nasze pokolenie jako pierwsze żyje w demokracji medialnej. Chciałbym, aby coś się zmieniło dzięki Internetowi, ale to w perspektywie najbliższych 20 lat.
      Dzięki za miłe słowa.

  26. zatroskany pisze:

    Interesująca i dobrze rokująca strona, będę stałym gościem 🙂

  27. „Czyż nie wskazałem różnicy na samym początku tekstu? Proszę Cię, czytaj uważniej.”
    Biorę Cię za inteligentnego młodego człowieka. Nie chce mi się wierzyć, że to zdanie to nie tylko „epickie” wprowadzenie z lekką dawką ironii.
    Chcesz mi powiedzieć, że to, co decyduje o tym, że JK jest mniejszym złem to to, co media nazywają umiejętnością „machania szabelką”? Studiowałeś kiedyś sztukę negocjacji? dyplomację? Przecież to, co robił Kaczyński to szczyt kretynizmu do kwadratu w tym obszarze akurat.

    „Poza tym ja tutaj w ogóle nie odnoszę się do wyboru JKM…” – nie wprost, ale wybacz moje odczucie, że JKM ma bardzo duży wpływ na Ciebie.

    „Ciekawy jest też Twój wybór osoby „utożsamianej z wolnością gospodarczą”. Dla mnie nie ma znaczenia z czym media utożsamiają danych kandydatów, skoro jak sama stwierdzasz żadna z rządzących sił nie realizuje na niwie prawnej wolności gospodarczej.”

    Drogi Kolego, nie chciałabym prowadzić dyskusji na poziomie PIS-u. Nie bawi mnie sprytne uprawianie demagogii. Nic nie powiedziałam o mediach, które cokolwiek i jakkolwiek utożsamiają.
    To rynki utożsamiają, to ludzie biznesu to robią, to widać po reakcji giełdy. Kiedy PO wygrało rynki zwyżkowały, a złoty się umacniał, kiedy PIS wygrał wybory, co prawda nie spadały akcje, ale złoty popadł w lekką niełaskę. I to nie jest medialne utożsamianie. Wierzę, że dla gospodarki „mniejszym złem” jest PO z prezydentem Komorowskim.

    Ponadto ja napisałam: „abstrahując od tego, czy…”. Nie uważam, że PO nic nie robi dobrego – bo byłoby to skromnie nieprawdziwe. Robi mało – to prawda. Boi się spadków sondaży – to prawda, mówi głupoty i robi głupoty, aby utrzymać się przy władzy – to prawda. Jednak wierzę, że kiedy pokolenie słuchaczy Ojca Rydzyka odejdzie z tego świata, nie tylko JKM będzie głosił takie hasła.
    Ja jednak wolę PO przymykając oczy na to, że muszą mówić do ciemnego tłumu to, co tłum chce usłyszeć, niż PIS, który nie tylko mówić będzie, ale i nie myśląc o przyszłych obywatelach będzie rozdawało na lewo i na prawo. Nie widziałeś tego, co robił Kaczyński jako premier? Zapomniałeś już? Czy chcesz powiedzieć, że Pis i PO to ta sama bajka?

    Powiem tak: Bardzo podobają mi się twoje poglądy. Świat bez podatków, każdy zarabia tylko na siebie. Jestem mądrzejsza – zarabiam więcej, głupszy – zarabia mniej. Podoba mi się, bo głupia nie jestem. Jednak nie tylko jako prawnik, ale jako „osoba społeczna” nie akceptuję brutalnej konsekwencji Twojej filozofii: „(…) przy opcjach 1) każdemu mało i po równo, 2) wielu dużo, niewielu ucierpi i to w 90% z własnej winy; wybieram 2. Niektórzy próbowali już budować raj- jak wyszło, wiadomo.”

    a, co z 10% cierpiących z niewłasnej winy? koszt lepszego ustroju?

    • 1. Jeśli formacja mentalna to dla Ciebie nic istotnego to wspomnę tylko, że nie ja jeden o tym piszę. Ale to oczywiście jedna z kwestii. Inne są konkretniejsze. PO bazuje na elektoracie negatywnym, nigdy bez lewicy nie będzie w stanie wziąć władzy, która ją usatysfakcjonuje (zobaczymy czy coś w tym kierunku nastąpi w wyborach 2011). Przykładem przyszłego porozumienia może być deklaracja w sprawie parytetów, które są bardzo niebezpieczne bo utrwalają hegemonię partii obecnych w parlamencie. Czy rządy PO są bezpieczniejsze dla gospodarki? Być może. Czy są bezpieczne dla Polski sensu largo? Mam wątpliwości. I od razu zaznaczam, że nie będę tutaj adwokatem diabła jeśli chodzi o PiS 🙂
      2. Pokolenie Ojca Rydzyka nie wymrze. Zawsze będzie istniał elektorat socjalny, a czy będzie głosił hasła kosmopolityczne, czy bogoojczyźniane to druga sprawa. Co do mitu strasznych rządów PiS, naprawdę nie pamiętam nic dramatycznie strasznego, nie różniły się szczególnie od poprzednich. No chyba, że zaraz pociągniesz mi „argumentem z Blidy”- w takim przypadku nie mamy o czym rozmawiać.
      3. Nie ma ustroju idealnego i nie ma tu „10% cierpiących nie z własnej winy” bo te 10% będzie dopiero w obrębie tych co ucierpią, a tych co ucierpią będzie z pewnością mniej niż obecnie. Obecny system zabija powoli i po cichu. Mało kto zrobi reportaż o 10 osobach, które zmarły przez niedouczonego lekarza, który na wolnym rynku by prędzej, czy później przestał funkcjonować. Ale z pewnością w tv będzie reportaż o eksmitowanej rodzinie, która ma 30tys długu, zabarykadowała się i dźga wzajem nożami, żeby wzbudzić litość opinii publicznej (autentyczny przypadek sprzed tygodnia).

      A tak w ogóle to sformułowanie „Drogi Kolego” to Twoja stała maniera / wyraz wyższości / czy raczej solidarności zawodowej bo jestem prawnikiem in spe? 😉

  28. hehe… Drogi Kolego – to wyraz sympatii. Raczej maniera, choć możesz traktować również jako solidarność zawodową. Mam jednak nadzieję, że nie jest to wyraz wyższości 😉 bo lubię się udzielać rozmawiać, polemizować, ale również lubię rzeczową krytykę.

    Co do parytetów – zgoda. Kompromitacja. Nigdy nie wystartowałabym w wyborach jeżeli takie prawo weszłoby w życie. Boli mnie to.

    Co chodzi o Kaczyńskiego – to kompromitująca jest prowadzona przez niego polityka zagraniczna. Wiem, że tobie się to podobało, jednak ja uważam, że „machanie szabelką” bez względu do kogo i o co – nie jest dobrym pomysłem. Wykazał się tutaj ogromnym brakiem zdolności dyplomacji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s