Dzisiaj o niczym, które to nic wszyscy uważają za coś. A dokładnie rzecz biorąc za politykę. Wspomniałem w którymś komentarzu, że bardzo bawią mnie ludzie z tytułami doktorskimi rozwodzący się w telewizji nad kolejnymi wypowiedziami poszczególnych polityków. Ci ludzie zupełnie zapominają, a może raczej nie chcą pamiętać o dwóch płaszczyznach, na których toczy się gra. Oni zostali wyznaczeni do komentowania tej, która w mniemaniu wielu uchodzi za politykę sensu stricto.

Na pierwszej płaszczyźnie toczy się walka o władzę. Partia polityczna ma na celu zdobycie i utrzymanie władzy. To jest ta płaszczyzna zewnętrzna, przeznaczona dla elektoratu. Polityk dwoi się i troi nie po to, aby w jakiś sposób kształtować dyskurs publiczny, on nie jest od edukowania, nadawania temu dyskursowi jakiś kierunków. Polityk musi się dostosować. Wyczuć sytuację i dostosować się do możliwie największego wycinka wyborców.

Druga płaszczyzna to oczywiście realna polityka. Polityka sensu stricto. Zmienianie ustroju, kształtowanie pozycji poszczególnych grup społecznych, twarde negocjacje i kalkulowanie na ile można sobie pozwolić, czy to z koalicjantem, czy to z Komisją Europejską. Ta płaszczyzna nie jest szeroko prezentowana bo cóż politykowi po poparciu znanego profesora X, skoro może go poprzeć znana piosenkarka. Któż zrozumie zawiły sens jakiejś regulacji i jej wpływ na kształt danej dziedziny gospodarki, jeśli wytłumaczenie nowego stanu prawnego wymagałoby co najmniej półgodzinnej rozmowy- wyjaśnienia jak było, jak będzie, jakie cele nam przyświecały, jakie regulacje zastosowaliśmy i dlaczego takie, a nie inne.

W demokracji płaszczyzna pierwsza (polityki medialnej) musi dominować. W momencie, gdy konieczne jest pozyskiwanie poparcia nie co 4 lata, ale dużo częściej (bo mamy przecież wybory do Sejmu i Senatu, do Parlamentu Europejskiego, do samorządów i na Prezydenta RP)- to siłą rzeczy polityk musi cały czas uprawiać kampanię wyborczą. Nie ma innego wyjścia. A nawet kiedy wygra to musi pozyskać poparcie innych sił bo nie było jak dotąd sytuacji, w której jedno środowisko dysponowałoby możliwością przeprowadzenia realnych zmian na poziomie ustrojowym.

Charakter obecnej sytuacji wynika tylko i jedynie z takiego, a nie innego ukształtowania ustroju.
I zmiana tej sytuacji jest niemożliwa bez zmiany ustroju.
Wielu oczywiście sądzi inaczej. Można przecież wymienić kilku byłych kolibrów, którzy być może zarzucając swoje ideały mieli nadzieję, że osiągną wystarczającą pozycję, aby zmieniać sytuację już na miejscu, od wewnątrz. Doświadczenie pokazuje jednak, że jest to niemożliwe.


(źródło- Blog Cezarego Krysztopy)

Wspomniani na samym początku intelektualiści zupełnie zapominają o podziale na te dwie płaszczyzny. No ale właściwie co mieliby powiedzieć na wizji? Szanowna pani redaktor, uczestniczymy w komentowaniu wielkiej hucpy, która i tak nie jest przeznaczona dla nas bo targetem jest tu elektorat. A my goście z tytułami doktorów stanowimy 0,5% społeczeństwa, więc co najwyżej możemy firmować ten cyrk swoimi nazwiskami licząc na to, że człowiek, którego uważamy za uczciwego, dorwie się jednak do władzy i wtedy przeprowadzi zmiany, o których głośno mówić nie może.
Ja sądzę, że niewielu z nich tak myśli. Ci którzy dają się ciągać po telewizji być może się już w to wkręciło na tyle, że biorą wygibasy politycznych celebrytów na serio. W tym kontekście warto polecić jeden z artykułów Rafała Ziemkiewicza

Jarosław Kaczyński, skoro to o jego przemianie uparli się wszyscy mniej lub bardziej domorośli psycholodzy teraz dyskutować, swój wykład pojmowania polityki dał już dawno temu. W książeczce-wywiadzie Teresy Bochwic „Odwrotna strona medalu” sprzed prawie 20 lat porównuje politykę z żeglowaniem, a społeczne nastroje z wiatrem. Trzeba łapać wiatr, który się pojawia, i tak nastawiać do niego żagiel, żeby płynąć jak najbardziej się da w stronę celu, ale też, żeby nie wyłamało masztu. Jeśli nastroje są niekorzystne, to trzeba chodzić na wiatr skosem, jak to się w żeglarstwie nazywa − halsować. Jest to tak oczywiste, że aż banalne.
Dlaczego Kaczyński kiedyś chciał być umiarkowanym chadekiem i odżegnywał się od narodowego katolicyzmu, ZChN i Radia Maryja, a potem się przeprosił z Ojcem Dyrektorem i wszedł z nim w sojusz? Bo miał objawienie? Czy dlatego, że taka była polityczna potrzeba? Dlaczego w pewnym momencie zaostrzył ton dekomunizacyjny i lustracyjny − bo wcześniej nie wiedział, jakim złem był komunizm, i dopiero nagle to do niego dotarło, czy dlatego, że wypchnięty przez Wałęsę i udecję z politycznego centrum mógł już liczyć tylko na zmobilizowanie wokół siebie elektoratu radykalnego?

Oczywiście wierzę, że niejeden polityk pokroju Kaczyńskiego, Gowina, Rokity to ideowcy chcący uprawiać prawdziwą politykę i słusznie widzą w odgrywaniu polityki medialnej konieczny do zapłacenia trybut. Oddajmy mediom i elektoratowi co im się należy i zajmijmy się tym, czym zająć się trzeba. Czy jednak jest to możliwe? Czy ciągła kampania i konieczność ciągłego prezentowania się elektoratowi w telewizjach z gatunku 24h, gdzie co rusz zaprasza się kolejnych „ekspertów” to tylko dodatek do prawdziwej polityki?

Doświadczenie ostatnich dwudziestu lat pokazuje, że nie. Polityka medialna stała się polityką prawdziwą. Dla elektoratu na pewno i chyba dla większości polityków z samej góry również. Pytanie nie brzmi, czy można to zmienić. Konieczność zmiany jest oczywista- pytanie brzmi jak to zrobić?

Reklamy
Komentarze
  1. Dzieciak pisze:

    Nie znam się na tym bo jestem za młody i nie zamierzam się zagłębiać w politykę itd. od młodości bo nie po to ona jest. Widzę natomiast co się dzieje w mediach i to co piszesz jest prawdą, stała walka o elektorat stała się „polityką” uprawianą przez „polityków” w Polsce.

    Ale miałem nadzieję, że odpowiesz coś dla Damianera, chyba że to zrobiłeś a Ja nie zauważyłem.

    Gratuluję pomysłu ze stroną jest jedną z moich ulubionych zaraz po blogu JKM.

    • @Dzieciak
      Damianera już odpuszczam, z tego co widzę dla większości stało się to nudne, a i do moich nowych filmików wprowadziłoby to niepotrzebny motyw ciągłych odpowiedzi, niejako obok głównego tematu. Mogę oczywiście napisać kolejną długą notkę, ale czy to cokolwiek zmieni?
      Dzięki za uznanie 🙂
      pzdr

  2. Witos pisze:

    Sądzę, że bez zmiany mentalności i świadomości ludzi to się nie zmieni-bo zdecydowana większość widzi jedynie medialną płaszczyznę polityki, niestety. Taka anegdotka ad rem, kumpel swego czasu opowiadał mi o jego dyskusjach na temat polityki w autobusach i przytoczył taki uroczy dialog:
    „-No ale czemu Pani tak tego Kaczyńskiego nie lubi?
    -Bo on ma takie brzydkie zęby, wie Pan!”

    • @Witos
      Oczekiwanie na zmianę mentalności jest nierealne. Żadne „edukowanie”, czy „odbudowywanie elit” nic nie da- w demokracji rządzi większość, a więc przeciętność. Możemy wytężonymi wysiłkami zmienić 1/20 społeczeństwa, ale nie 2/3
      A takich dialogów to szkoda gadać ile słyszałem… Wystarczy zapuścić Szkło Kontaktowe 😉

      pzdr

      • Stephan pisze:

        „w demokracji rządzi większość, a więc przeciętność. Możemy wytężonymi wysiłkami zmienić 1/20 społeczeństwa, ale nie 2/3”
        Oj, chyba nie doceniasz siły mediów! Jestem pewien i mogę się o to założyć, że gdybym dostał na rok (no, może dwa) telewizję o oglądalności TVN czy TVP, dziennik o nakładzie Wyborczej i jakieś radyjko, trochę kasy na różne „akcje społeczne”, „sondaże” i dla „autorytetów moralnych” to po tych dwóch latach mielibyśmy co najmniej 30-40 procent liberalnych konserwatystów i prezydenta JKM 😀

        • Rawdanitsu pisze:

          To może się wszyscy złóżmy na taką telewizję ? 😀 Albo załóżmy telewizję internetową, podzielmy się (jest nas przecież dużo) obowiązkami, pracą i zróbmy taką właśnie telewizję, nadającą od godziny powiedzmy 8 rano do 22 ? Czasami na serio zastanawiam się czy to pobożne życzenie, czy coś o czym się mówi: „jeżeli czegoś nie da się zrobić, to potrzebny jest ktoś kto o tym nie wie, przyjdzie i to zrobi” 🙂

          • @Rawdanitsu
            Coś takiego chyba powoli w ramach WiP powstaje, jeszcze się tym nie interesowałem, a warto. Czasy, w których równie łatwo oglądnąć wywiad na gazeta.pl i „u nas” będą nam sprzyjać 🙂

          • Stephan pisze:

            No cóż, niestety szanse na to, że udałoby się dotrzeć z taką telewizją do szerszego grona i jeszcze kogokolwiek przekonać, są nikłe. Z paru powodów.
            Po pierwsze: forma. „Propagandę” robi się w białych rękawiczkach i z użyciem celebrytów. Przykład: gdyby w TV Doda powiedziała, że miała dwa jabłka, Nergal dał jej dwa i nagle miała pięć, to potem mógłby Korwin godzinami udowadniać sprzed kominka, że 2+2=4 i nikogo by nie przekonał! Tak to działa niestety. A na celebrytów (oraz „intelektualistów” i „autorytety moralne”) trzeba mieć kasiorę. Dużo kasiory.

            Po drugie: kontent. Taka TV nie może polegać na tym, że od 8 do 22 przemawia Korwin-Mikke sprzed kominka. Trzeba ludzi czymś przyciągnąć – dobry film, dokument, talk show i tak dalej. No i do tego własny serwis informacyjny oraz program interwencyjny, gdzie należałoby „przemycać” MIMOCHODEM (unikać wkładania łopatą w głowy, jak w TV TRWAM) idee wolnorynkowe: informacje o upadających z winy biurokracji firmach, o dobrodziejstwach niskich podatków, o biedzie w krajach socjalistycznych itd. Do tego jednak należy zatrudnić bataliony dziennikarzy śledczych, korespondentów, realizatorów, operatorów itd. A to wszystko wymaga jeszcze więcej kasiory.

            Po trzecie: marketing. A więc kasiora na różne działania „okołomedialne”. Sponsorowanie koncertów, imprez masowych czy sportowych, wydarzeń kulturalnych…

            Po czwarte: niszowość. Tu przykładem niech będzie TV Trwam, które wcale nie służy pozyskiwaniu nowych, a jedynie utrzymywaniu starych wyznawców. Gdyby nawet pojawiły się duuuże pieniądze i udało się powołać taką TV Koliber, to zaraz „wpływowe” media zapuszkowały by to jako stację oszołomów, której po prostu nie wolno oglądać i tylko łaskawie Agnieszka Kublik dwa razy na tydzień w Wyborczej cytowałaby co bardziej jaskrawe wypowiedzi z takiej TV opatrując je odpowiednim komentarzem. I szybko zamknęlibyśmy się w niszy, goniąc naprawdę w piętkę i „mówiąc” sami do siebie. Dlatego nawet, gdyby udało się (jak?) zdobyć kilka miliardów na rozkręcenie działalności takiej telewizji, to łatka medium dla oszołomów, frustratów i zwolenników tego pana w muszce, co chce żeby ludzie na ulicach zdychali, szybko odgoniłaby szersze grono odbiorców. Kilku intelektualistów potępiłoby kłamliwą i niecną propagandę, Żakowski napisał o „frustratach, których nawet nie warto i nie godzi się oglądać” a Lis w rozmowie z Mazowieckim napiętnowałby krecią robotę tych, co nie rozumieją dobrodziejstw Wielkiej Przemiany Ustrojowej 😉

            Cóż, czarno to zabrzmi, ale w obecnej sytuacji na polskim rynku medialnym stworzenie nowej, naprawdę wpływowej alternatywy konserwatywno-liberalnej nie ma szans powodzenia.

            • shiverr pisze:

              Cóż, ładnie napisane i nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się z powyższym komentarzem. Kwestie przemycania treści liberalnych mimochodem- telewizja powinna działać podobnie jak TVN, czyli zwykła stacja telewizyjna, która pozornie polityką się nie zajmuje, do odbioru z anten naziemnych i w podstawowych pakietach różnych platform satelitarnych.

              Poza zwykłością takiej telewizji, unikałbym przemycania treści obyczajowych, takich jak kwestia aborcji, eutanazji, zapłodnienia in vitro (oczywiście nie chodzi o kwestię finansowania tego zabiegu), stosunek do kościoła etc- tym można więcej ludzi zeźlić niż przekonać. Nawet jeśli tylko ograniczyłoby się do przedstawiania suchych faktów, zwolennik jednego światopoglądu z pewnością odnalazłby braki w argumentacji swojego przedstawiciela, tak czy siak- na tym się traci. Kwestia światopoglądowa w pewnym sensie przyczynia się do utknięcia w niszy.

              Kwestia kolejna, przydałby się dynamiczny program informacyjny z atrakcyjnym prowadzącym, który przedstawiałby aktualne wydarzenia z innej perspektywy. Wszystko okraszone ciętym komentarzem jakby to wszystko się nie wydarzyło na wolnym rynku.
              Po takich „wiadomościach” przydałoby się wrzucić program a’la John Stossel. Oprócz tego chętnie zobaczyłbym krótkie i dowcipne zestawienie absurdów i głupot serwowanych w mainstreamowych mediach.

              Fajnie sobie podywagować, wiadomo że trujemy trochę o dupie marynie i wątpię czy ktoś ma merytoryczne podłoże do prowadzenia tego typu rozważań. O materialnych kwestiach nie wspomnę 😉

            • L3a-Aa4 pisze:

              W takim razie załóżmy telewizje publiczną!
              Niech państwo nas utrzymuje. Dlaczego nie?
              Chcemy „głosić prawdę” (jak to brzmi… jak z ust jehowy :D), a więc niech państwo nas sponsoruje. Jakie przeciw? Że taka telewizja już jest? Ależ nie! Ona jest komercyjna (no ba, konkursy sms? ludzie =X!), przynajmniej dla mnie :). W kraju demokratycznym powinna być jakaś telewizja obiektywna (no, najbardziej obiektywna, lub jak kto woli najmniej subiektywna), nie upolityczniona.
              Ludzie MAJĄ PRAWO wiedzieć co dzieje się w kraju. Zlikwidować TVP, zlikwidować te bandę „politycznych klawiszy”.

  3. Dzieciak pisze:

    Mój dziadek np. dzisiaj kiedy JK był pokazywany w pewnej telewizji, w której nazwie są dwie cyfry a ta druga jest kwadratem tej pierwszej powiedział zdanie, którego sens był taki: Ależ ta telewizja nienawidzi PO jak można ciągle puszczać k…yńskiego, ludzie go tak nie znoszą tego kurdupla jednego,a i tak ciągle go puszczają. Okrutnie mnie to zażenowało. A co do odpowiedzi dla Damianera to nie sądzę żeby ludziom się znudziło oglądanie istnej walki poglądów. Ludzie uwielbiają widowiska. Ale może się mylę co do twoich odbiorców może oni wcale tego nie lubią. Ja lubie 😉 Pozdrawiam

  4. ja pisze:

    Jak. Jest kilka drog, najbardziej realna jest czekanie. Potem wystepuje jedynie ryzyko tego co dalej… Miazdzaca wiekszosc swiatowego spoleczenstwa demokratycznego po prostu nie bedzie w stanie pojac co sie dzieje i dlaczego sie dzieje, wiec skoro idea „wladzy ludu” zostala im wpojona przez przerozne systemy edukacyjne – po ta wladze smiele siegna. Przekonani o swojej racji. Nie rejestrujacy slow sprzeciwu. Demokracja jest troche jak slepa uliczka, nastana zmiany tak drastyczne, ze wielu ich nie przetrwa. Jezeli przezyja fizycznie to poumieraja psychicznie zfrustrowani tym, ze to w co wierzyli cale zycie okazalo sie klamstwem. Skromniutka demostracje mielismy w Grecji. A cale Ateny byly sparalizowane. Strach pomyslec co bedzie, jak ten caly system sie zawali. A zawali sie gwaltownie. Inna droga do zwyciestwa jest nie bac sie niczego (nawet torturowania przez sluzby specjalne roznych narodow) i uparcie tlumaczyc kazdemu jednemu co, po co i jak. W koncu sie uda, nie mozna sie poddawac. I to lepiej zanim sie wszyscy pozabijaja.

    • @ja
      Zauważ jednak, że przyjęcie koncepcji oczekiwania na kryzys tak naprawdę zwalnia z odpowiedzialności. To taka paruzja, na którą wszyscy czekamy i wtedy nadejdzie nasz czas. Bzdura. Po pierwsze jest to złe pod kątem psychologicznym bo zamyka nas ramach oczekiwania na powiedzenie „a nie mówiłem? no to teraz dajcie władzę i wszystko naprawimy”.
      Po drugie w czasie kryzysu wypadki zachodzą w sposób nieprzewidywalny i szanse na objęcie władzy są niewielkie. Tym bardziej, że w takich okresach do władzy dochodzą raczej populiści. Albo i nie populiści tylko ludzie z 2-go szerszego dotychczasowych partii, którzy zmienią retorykę, pobawią się w Dantona i wszystko będzie po staremu tylko, że powrócą czasy mniejszych lub większych dyktatorów.
      Kryzys oczywiście może być pomocny, ale trzeba jednak nastawić się na zdobywania poparcia w normalnych warunkach.

      • ja pisze:

        Masz, oczywiscie, racje. Ja podalem wyjscie najbardziej prawdopodobne a nie wlasciwe. Moralnie wlasciwym jest La Revolution, ale wtedy raczej wrocimy na tarczy niz z tarcza ;).

  5. Witos pisze:

    @Laudator
    Ach, no niestety, również zdaję sobie sprawę i szczerze mówiąc jakiejś koncepcji na rozwiązanie problemu nie mam.

  6. Dzieciak pisze:

    A według mnie lepszym sposobem jest sposób hitlerowski. Wygrać wybory w demokratyczny sposób wciskając ludziom socjalistyczny kit. A kiedy już się wygra można wprowadzać swoje „chore konserwatywne reformy”. Bez tego wielkiego chaosu, o którym wspomniałeś ja. Są tylko obawy co potem. Ale takie obawy są zawsze więc głowa do góry.

    • ja pisze:

      ta, szybko bedziesz mial jakis „wypadek”. Albo zrobia Ci czarny pijar i usuna w rownie demokratyczny sposob. „Nie ma takiego okrucienstwa, ktorego z pozoru lagodny i liberalny rzad nie moglby popelnic … „. Hitler byl w latach, gdzie media nie mialy takiego przebicia jak dzis a autorytetami byli profesorowie (nie idioci z pretensjami) a nie 50senty czy inne lejdi gagi. Dzis idioci uwazaja sie za madrych, honoru nie ma. Czasy sie zmienily, pomysl znalezc trzeba :).

    • noo tylko wciskanie socjalistycznego kitu inny kandydaci opanowali już do perfekcji, tu scena jest zajęta 😉

  7. Dzieciak pisze:

    Zamach stanu?

    • ja pisze:

      z dzisiejszymi systemami obrony przed zamachowcami musialbys byc Jamesem Bondem lub Jasonem Bournem. Tzn, musialbys byc niewidzialny i niesmiertelny, nawet jedno z nich nie wystarczy :). Co tu duzo mowic… Juz w przedszkolu uczy sie dzieci o slusznosci demokracji a utwierdzaja je w tym jeszcze rodzina, dumna z mozliwosci „wplywu” na panstwo. Jest garstka osob, ktore widza co sie dzieje, ale Ciemny Lud, patrzy na nie jak na oszolomow. Jak mozna sprzeciwic sie tak oczywiscie slusznej idei jak demokracja? Nie mozna, a ten kto sie dopuszcza tego haniebnego czynu jest bluznierca i wariatem. Trzeba uzyc podstepu takiego, by aparat panstwowy nie zdolal go powstrzymac a mozliwie jak najwiecej ludzi by go pochwalalo. Czyli sposob utopijny. Musi byc nas duzo, musimy byc uczciwi i mozliwie sprawiedliwi, musimy byc konsekwentni i zdyscyplinowani i musimy miec dar przekonywania zblakanych w demokracji duszyczek na sluszna droge wolnosci osobistej. Musimy byc alfa i omega :).

  8. Dzieciak pisze:

    Frustrująco mało to efektywne działanie. To musi być prawdziwy zryw konserwatyzmu liberalnego istna lawina, która musi zacząć się od jednego małego kamyczka jak chociażby ta strona bądź inna bądź cokolwiek innego co pociągnie za sobą ludzi. Ale to chyba nie przejdzie przy takim społeczeństwie. Szkoda że kiedyś się udawało.

    • ja pisze:

      Jakikolwiek zryw zostanie powstrzymany o ile nie bedzie mial skali rewolucji francuskiej. Nie bedzie zadnych mediow, ktore pokaza Rosomaki rozjezdzajace biednych Polaczkow z marzeniami. Klamstwo powtorzone 1000 razy staje sie prawda. To musi byc sila moc zwalajaca z nog kolosa, z jakim mamy do czynienia. A o skali mowimy co najmniej europejskiej, jak nie swiatowej. Polskie lokalne zrywy nie dadza nic, Polska przeciez nie jest nawet suwerenna. Trzeba przyznac socjaldemokratom, ze wykminili system „idealny” :D.

    • @Dzieciak
      Nie będzie żadnego zrywu. Jeśli coś będzie to regularna, organiczna praca, która może kiedyś trafi na bardziej sprzyjające warunki. Jedną rzecz już mamy na plusie- jeśli nie dojdzie do cenzury to za 20 lat internet wyprze telewizję. Pogarszająca się sytuacja gospodarcza to z kolei pole zarówno na zyskiwanie zwolenników, jak i wzrost nastrojów lewicowych w społeczeństwie. W każdym razie w „gorszych czasach” do głosu dochodzą opcje skrajne, a na polskiej scenie politycznej my nią jesteśmy.

      • Dr Faustus pisze:

        Cóż, cenzura jak dla mnie, jest niemal pewna – myślisz, że Oni jak zaczną się orientować jak ważnym medium staje się internet, to czegoś nie wymyślą? Ostatnio przecież nad tym kombinowali (niby pod pretekstem walki z pedofilią), ale im się nie udało. Wszystko czego potrzebują to zapłacić Google. Prawda jest taka, że internetu nie da się ocenzurować jeśli tylko jest wiele punktów poszukiwania informacji (wyszukiwarek). Polacy tak się przyzwyczaili do google, że wystarczy tylko w tym punkcie walnąć cenzurą i już odcinamy większość narodu od rzetelnych informacji. Wspaniałym rozwiązaniem byłoby osobiste oprogramowanie (wyszukiwarka) do którego nie możnaby ingerować z zewnątrz, a nawet jakby ktoś je zhakował i zablokował to miałoby się płytkę z czystą instalką.

  9. Dzieciak pisze:

    Nie ma na świecie rzeczy idealnych. I prędzej skonam niż się pogodzę z tym systemem, i z jego niesprawiedliwością oraz zakłamaniem. Wszystko ma swój początek i kres nawet era demokracji -„rządów ludu” czyli głupców. Mam nadzieje że będę mógł się przyczynić do zniszczenia tego kolosa i jego śmierć nastąpi za mojego życia. Ale może to tylko młodzieńczy bunt jak mówi Damianero czy inni „filozofowie”. Tak czy inaczej demokracja śmierdzi.

    • ginger4people pisze:

      „”rządów ludu” czyli głupców”

      A wy się do tego ludu w jakiś magiczny sposób nie zaliczacie, tak? Nie głosujecie, nie korzystacie z „dobrodziejstw” demokracji, etc.? Niesamowite…

      • ja pisze:

        Czemu nie? Jak najbardziej, stojac wsrod setek, tysiecy, milionow mi podobnych jestem elementem ludu. Stojac mu naprzeciw jestem wrogiem. Stojac z boku jestem „idiota”. Ale nie bede sie odwolywal do populistycznych pierdol typu „we, the people”, tylko raczej – „To w waszym insteresie jest na mnie glosowac.”. Czas pokaze. Ja jestem dobrej mysli a blog ten jest znakiem dla setek „wolnomyslicieli” do tworzenia wlasnych i organizowania grup. Czas pokaze.

      • @ginger
        W każdej epoce system polityczny ma pewne ramy, do których trzeba się dostosować, jeśli nie ma się innych środków. To chyba jasne. Jeśli się to odrzuca to można pisać książki, a nie uprawiać politykę.

    • Dr Faustus pisze:

      Dzieciak, rządy ulegną zmianie. Wszystko wskazuje na to że ci u górze dążą do państwa światowego pod totalitarnym butem i to na pewno nie będzie demokratyczne państwo.

  10. Dzieciak pisze:

    Zależy co uważasz za dobrodziejstwa demokracji. Nikt mi nie morze powiedzieć co jest dla mnie dobrodziejstwem tylko ja ustalam co jest dla mnie dobre co lubię a czego nie na tym chyba polega wolność nie? Skoro nie lubię chodzić na wybory to nie chodzę i wtedy te dobrodziejstwo demokracji staje się obojętnym mi dodatkiem. W każdym razie pisząc lud chodziło mi o zdecydowaną większość czyli ludzi nienadających się do rządzenia państwem bo polityka to sztuka rządzenia państwem, a nie powiesz mi chyba że każdy kto tylko chce może uprawiać coś tak odpowiedzialnego i niezwykle ważnego.

    • ja pisze:

      Najwiekszym dobrodziejstwem jest dbac o ortografie, bez niej wychodzisz na totalnego glupca. Szkoda, ze nie przykladalem sie do nauki tejze, teraz musze sprawdzac, czy pisze poprawnie. A i przepraszam za brak polskich znakow – niemiecki macintosh. Mimo wszystko – libertas suprema lex est. Powodzenia autorowi!

    • Dr Faustus pisze:

      Z racji że te odpowiedzi latają jak chcą to proponuje na początku zwracać się do konkretnego rozmówcy albo nawet cytować wypowiedź poprzednika coby chaosu nie było.

  11. Munrid pisze:

    Hmm, w obecnych realiach, robiąc coś (a nie czekając na kryzys) Wydaje mi się że najrealniejsze jest wykorzystanie obecnych mechanizmów demokracji medialnej tak, aby postawić na czele państwa ludzi którzy wprowadzą odpowiednie zmiany – stanowisko to muszą moim zdaniem dostać nie dzięki swojej retoryce (w którą mogą się zaplątać) tylko poprzez niejakie „wyniesienie” przez kapitał.
    W demokracji tylko pozornie każdy głos się liczy – zdanie na temat polityki jednej stacji telewizyjnej i pracującego w niej redaktora przechodzi w kilkanaście tys. głosów. PO wygrało bo ma tvn jako swoją „wuwuzelę” która wylansowała na nich modę.
    Dlatego w odpowiedzi na pytanie uważam że to co możemy zrobić to – bogacić się i zakładać potem media czy inne przedsiębiorstwa mogące kreować poglądy społeczne (bo do tej grupy nie tylko media się zaliczają). … siła pieniądza jest nieoceniona + jeśli już ktoś go ma to do postulatów wolnego rynku nie trzeba go przekonywać.

    Pozdr

    • To prawda, ale nasze środowisko nie jest liczne, a i bogacza mamy w gruncie rzeczy jednego 😉
      Niestety przestrzeń pozwalająca na uprawianie polityki na szczeblach biznesu i mediów została skutecznie zagospodarowana po 89.
      Co nie zmienia faktu, że nie mamy się tym usprawiedliwiać i trzeba przyjąć to o czym piszesz za najlepsze wyjście.
      Chociaż tak po prawdzie możliwa jest też skuteczna praca organiczna bez wielkich środków, a z nią bywa baardzo różnie.

      • Munrid pisze:

        @Laudatrolibertatis
        Nie stawiajmy się w pozycji ofiar, które wiedzą że mają rację no ale „nic sie nie da zrobić”. W końcu promujemy postawę pro-działania a nie pro-gadania 🙂 bo jeśli nie to ten obrazek będzie prawdziwy -> http://www.ritholtz.com/blog/2010/07/24-types-of-libertarians/ (tylko dla ludzi z poczuciem humoru i dystansu dla siebie).

        Rozwiązanie polityczne? Po lekturze Twojego wpisu doszedłem do wniosku że najlepsze jest jak największe złagodzenie wpływu ciągłej kampanii wyborczej i przywrócić ich powiązanie z wyborcami. Przykładem może być tu sposób obsadzania bodajże Senatu Amerykańskiego (jeśli mylę się co do instytucji to proszę o wybaczenie) gdzie za jednym razem wybiera się 1/3 składu Izby – dzięki temu 2/3 normalnie pracuje. Można się jedynie przestraszyć czy znajomy pełniący mandat nie będzie chciał „wciągać” znajomego z innego okręgu… wydaje mi się że okręgi jednomandatowe są na to rozwiązaniem bo najbardziej realizują postulat Adam Smitha (każdy robi co najlepsze dla siebie i dzięki temu społeczeństwo ma lepiej) z politycznego punktu widzenia.

        PS. Polecam Debatę Aeropag – http://www.youtube.com/watch?v=95InJmcAmX8 – Robert Gwiazdowski, ks. Zaleski i element humorystyczny – Kazimiera Szczuka 🙂

        • @Munrid
          No Senat Amerykański to jednak inna sprawa chociażby ze względu na system dwupartyjny.
          Ale pełna racja, niestety te rysunki satyryczne mówią dużo prawdy 😉 libertarianin też człowiek, musimy zwalczać własne słabości, każdy po kolei, kolektywnie się nie da, ani bym nie chciał 😉

          Ojej włączyłem ten link i od razu wyłączyłem po jednym zdaniu Szczuki. przymierzam się do oglądnięcia tego i ciągle czasu brak. Dzięki za linkę bo coś mi umknęła ostatnio (nie pamiętałem tytułu).

          pzdr

    • Dr Faustus pisze:

      Tak, tylko powiedz mi ilu odpuści swoje idee jak się dorobi. Z ideami jest jeden problem – bywają ulotne, a punkt widzenia zmienia się od punktu siedzenia.

      • Munrid pisze:

        Nie bardzo rozumiem… w interesie prywatnego przedsiębiorcy jest jak największa wolność gospodarcza i jak najmniejsze obciążenia jego wyników. O to, że ktoś nagle zmieni poglądy po „wsiąknięciu” w wolny rynek (w końcu postawa wolnorynkowa dała mu sukces) jest moim zdaniem wątpliwe

        • Dirk pisze:

          Munrid MOŻNA JAŚNIEJ ??

          • Munrid pisze:

            No to może przykład – Twoja telewizja się rozwija bo nie musisz opłacać bezsensownej składki medycznej na pracowników tylko albo zatrudniasz ich więcej albo płacisz im większe pensje -> otrzymujesz lepszą pracę lub szybciej się rozwijasz.
            W swojej telewizji zaczynasz coraz częściej nadawać przekaz, że zniesienie nawisów podatkowych uwalnia przedsiębiorczość bo jesteś tego największym przykładem a na Twoich kanałach nie mam miejsca dla demagogów mówiących że będą rozdawać kasę wszystkim.
            Tak to widzę

            • Dr Faustus pisze:

              Ale Munrid musisz płacić składki – ty zakładasz start już w systemie zmodyfikowanym do tego teraz. Niewiele bo niewiele ale zmienionym – poza tym to hula tak: KRRiT wydaje Ci koncesję na tv, a organizacja ta jest upolityczniona, więc jak zaczniesz nadawać coś, co dla rządu jest niewygodne to Ci cofną koncesję i po sprawie.
              Ale jak Ty chcesz znieś podatki? Nie płacąc ich? – to przyjdzie do Ciebie skarbówka.

    • Dr Faustus pisze:

      „Hmm, w obecnych realiach, robiąc coś (a nie czekając na kryzys) Wydaje mi się że najrealniejsze jest wykorzystanie obecnych mechanizmów demokracji medialnej tak, aby postawić na czele państwa ludzi którzy wprowadzą odpowiednie zmiany – stanowisko to muszą moim zdaniem dostać nie dzięki swojej retoryce (w którą mogą się zaplątać) tylko poprzez niejakie „wyniesienie” przez kapitał.
      W demokracji tylko pozornie każdy głos się liczy – zdanie na temat polityki jednej stacji telewizyjnej i pracującego w niej redaktora przechodzi w kilkanaście tys. głosów. PO wygrało bo ma tvn jako swoją „wuwuzelę” która wylansowała na nich modę.
      Dlatego w odpowiedzi na pytanie uważam że to co możemy zrobić to – bogacić się i zakładać potem media czy inne przedsiębiorstwa mogące kreować poglądy społeczne (bo do tej grupy nie tylko media się zaliczają). … siła pieniądza jest nieoceniona + jeśli już ktoś go ma to do postulatów wolnego rynku nie trzeba go przekonywać.”

      Jak chcesz Munrid walczyć w mediach jak w stacjach, gazetach istniejących za napisanie czegoś wbrew polityce wyznawanej prze danego właściciela idziesz na bruk a nie założysz swojej telewizji czy czasopisma bez koncesji, którą Ci mogą odebrać jak tylko zaczniesz za bardzo szkodzić tym z góry. Smutne to ale prawdziwe. Sam JKM mówił, że dziennikarze by go puszczali rozmawiali z nim na antenie, ale nie mogą bo szefowie zakazują albo koncesję zabiorą.

      • Munrid pisze:

        JKM nie przebija się do mediów bo nie jest w stanie zatrudnić speca od wizerunku, który pomoże mu przekonać do swoich poglądów. Nie zgłasza odpowiedniej podaży (lub nie lansuje popytu u społeczeństwa). Teraz ten tekst o stadionie narodowym to chyba jest tylko po to aby stracić poparcie z wyborów prezydenckich.

        A ten blog to niby jakiej koncesji podlega- kto go zamknie jak będą tu pisane niewygodne rzeczy? Laudatorowi internet odetną? Teraz można z niego robić duży portal – a gdzie go zarejestrujesz – Twoja rzecz (proponuję w UK – tanio i przyjemnie)

        Siedzę trochę w marketingu i wiem że przekaz musi być również ” ładnie opakowany”. Takim opakowaniem była np. polemika z Damianem i konkurs – wzbudziły zainteresowanie a potem ludzie zaczęli czytać.

        Czemu Kolibry nie mogą robić imprezy na plaży dla studentów, akcji charytatywnej razem z BCC, szkoleń z przedsiębiorczości dla dzieciaków itp. – tak można zainteresować ludzi sobą a potem swoim tematem….

        • @Munrid
          Co do ostatniego akapitu- bo się nam nie chce i wolimy narzekać 😉 Jak to ludzie- trzeba się przełamywać i tyle.
          Być może na pewnym etapie skorzystam z Twojej marketingowej wiedzy, na razie rozkręcam się na skromnym blogu 🙂

          pzdr

        • Dr Faustus pisze:

          No wiadomo, że na blog nie trzeba mieć koncesji ale z TV jest jak jest a bez TV ciężko się przebić do szerszego grona. Większość Polaków głosujących na JKM to byli internauci.
          Być może faktycznie właściwe PR faktycznie spowodowałoby że JKM byłby pozytywniej postrzegany ale to nie zmieni faktu, że pozostali politycy jak się za bardzo rozpęta burza liberalizmu to zaczną go z tv wyrzucać. Przecież już nieraz były takie sytuacje: http://tnij.org/hmi7 a tu za kulisami: http://tnij.org/ac4f Boją się JKM jak cholera. Oni grożą stacjom, że dobiorą im koncesje jak za często będą liberała na antenie pokazywać.

  12. Dr Faustus pisze:

    Jak to zmienić? Właściwie nie ma co liczyć na to, że ludzie wybiorą sprawiedliwego, a ten zmieni ustrój – bo kto by go poparł od środka – nawet taktyka Hitlera nie przejdzie, bo Hitlera chciano dopuścić do władzy – miał plecki na Zachodzie.
    Historia pokazuje jak się zmienia ustrój. Wiemy, że w 89 mieliśmy wielkie szanse, ale komuniści je zaprzepaścili okłamując ciemny lud przez sprytną dywersję.
    Jedynym rozwiązaniem byłoby pozyskać wsparcie wojska (tylko cholera my nie mamy wojska – to daje przy okazji do myślenia dlaczego rozbrajają naszą armię) i sru kontrrewolucja. Nie musiałaby być nawet krwawa. Szybkie czystki na Wiejskiej i przejęcie władzy. Nie uda się to jednak bez jakiegoś poparcia społecznego i przywódcy.
    Niestety i ta opcja jest trudna do zrealizowania. Trzeba czekać na kryzys a potem działać szybko i nie dać się ugłaskać jakąś nowa cudowną ustawą naprawczą. Grecy przegapiają właśnie swoja szansę zmiany ustroju.
    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ludzi nauczono, iż każdy ustrój poza demokracją jest zły.

  13. Dr Faustus pisze:

    Wpis ja dał mi do myślenia. A gdyby kontrrewolucję ktoś przeprowadził za pomocą internetu? Przecież wszelkie dane serwerów instytucji państwowych istnieją teraz w wersji elektronicznej :>

  14. Dr Faustus pisze:

    Kurcze wpisy nie pojawiają się pod komentarzami użytkowników, albo ja coś robię źle 😦

  15. byczydzien pisze:

    moze nastepny wpis o europride i gejach?

  16. rzkrab pisze:

    Postaralem sie zebrac wszystkie mysli dot. demokracji w jednym tekscie. Nie pisze jeszcze nic na powaznie, ale zebranie wszystkiego do kupy pomaga otworzyc oczy. Drogi Laudatorze, nie chodzi mi o reklame i wybaczysz wklejenie linku do mojego bloga. Reklame bede robil jak blog ten zacznie przyzwoicie wygladac. W tej chwili – mowa o jedynym umieszczonym wpisie. http://pktrzkraba.wordpress.com/

  17. Hetairoi pisze:

    Witaj, muszę powiedzieć, że bardzo szanuję to co robisz. Jeżeli chodzi o JKM, to niestety, mimo że na niego głosowałem, bo zgadzam się z jego założeniami ekonomicznymi, ustrojowymi czy prawnymi to niestety ma również poglądy, które mnie zniechęcają. Tak jak jego wypowiedź o pedofilii, bo znamionowała nieznajomość tematu. To jednak nie jest najważniejsze. Coś dla osób które wpadły w sidła Damianero. Osobnik ten uprawia dobrze znaną starożytnym sofistykę, która na szczęście poza chwilowym ogłupieniem odbiorcy, nie jest groźna na dłuższą metę. Laudatorze, Tobie życzę dalszej owocnej pracy, będe śledził twoje wpisy. Niestety nie sądze, by świat mógł zmienić się na lepsze, raczej dąży do tego co świetnie opisali amerykańscy autorzy s-f, tacy jak Philip K. Dick, B.Sterling czy J.Thomas. Ale idealiści walczący o wolność i prawdę, zawsze będą potrzebni.
    „Cave me domine ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo”

    • @Towarzyszu (w starożytnym oczywiście znaczeniu)
      Nie ma polityków, z którymi zgadzalibyśmy się w pełni, ja też mógłbym panu Januszowi kilka rzeczy zarzucić, czasem bym wręcz wykrzyknął „odi et amo!” 😉
      Dzięki za słowa zachęcające do dalszej pracy, to miłe bo widać, że warto. A historia pokazał, że ludzkość już z większych g… wychodziła. Nie jestem też takim egocentrykiem, żeby sądzić, że to na nas się historia skończy 🙂

      pzdr

  18. Abramis pisze:

    Tak wtrącę tutaj swoich kilka groszy.

    Trochę ze smutkiem (po przeczytaniu komentarzy) muszę stwierdzić, że podażacie w tym samym kierunku co inni politycy. Jest gadka o czymś i o niczym. Każdy tutaj snuje jak obalić to czy owo. Tu nie chodzi o obalanie, tylko o zbudowanie, reszta wtedy upadnie. Nigdy nie uważałem, by głównym argumentem na przeciwnika było żywienie się jego argumentami i stawianie swoich na ich podstawie. Błędne koło moim zdaniem. Pokazanie własnej wizji, własnych poglądów ma wymiar o wiele większy. Znaczy, że jest się za czymś a przeciw wychodzi z dyskursu lub argumentacji. Najgorsze jest to, że u nas ciągle panuje przekonanie by być przeciw komuś/czemuś ale potem jak się kogoś „zwalczy” to okazuje się, że nie ma nic więcej.

    Odniosę się do rececji (wolę takie nazewnictwo niż kryzys). Spowolnienia gospodarcze są konieczne i zawsze zdrowe. Wtedy widać gdzie zostały popełnione błedy i powinno się wyciągać wnioski. Gospodarka polegać powinna na budowaniu, potem konstruktywnym burzeniu i kolejnym budowaniu. Niestety, tak nie jest i jak widać nie będzie. Keynes żyje sobie dobrze i się smieje 🙂

    Problemem polskiej polityki jest to, że ludzie kompletnie nie mający pojęcia zajmują się gospodarką. Ministrem Skarbu jest geodeta, jak mi ktoś wytłumaczy jak ten człowiek może mieć pojęcie o gospodarce, o jej zależnościach, skoro (co widać) nie ma pojęcia o podstawowych założeniach gospodarki (pomijam czy liberalnej czy też socjalistycznej).

    Odniosę się do jedej wypowiedzi poniżej:

    Munrid:
    Marketing to dobra rzecz, ale po tym co napisałeś to właśnie jedzie keynesistowskim systemem. Problem w promowaniu się JKM czy innych nie polega na ładnym opakowaniu. Gdyby tak było to JKM byłby non stop w sejmie. W 90% marketing czy to polityczny czy inny doprowadził do post polityki, a w gospodarce, że każde gówno co się świeci jest złotem. Moim zdaniem właśnie to wyprało w dużej mierze ludziom mózgi.

    Na koniec, polityka powinna być dyskretna we własnym kraju, a donośna na zewnątrz. Polityk jak każdy pracownik powinien wykoywać swój zawód, a nie ogłaszać wszem i wobec czego to on nie zrobił. To powinno widać po efektach działalności przedsiębiorstw.

    • @Abramis
      Stąd też piszę o pracy organicznej i nie czekaniu na inne czynniki jak na wybawienie 🙂
      Co do JKM to dobry marketing przysporzyłby pewnie +3/5%, a reszta to praca, praca i praca. Wiem, że Wokulskim zalatuję, ale cóż- trzeba się wzajemnie mobilizować 😉

  19. Dr Faustus pisze:

    Co do rozgłaszania nowiny – to można by roznosić ulotki, broszurki z adresami do stron odpowiednich tekstów. – ja wiem, że nie każdy się pofatyguje i wpisze adres w wyszukiwarce ale jeśliby zrobiła to przynajmniej część to może grono sympatyków by się powiększyło.

    • @Dr Faustus
      Akurat powoli będę się starał otwierać własną firmę, która trudniłaby się m.in. takimi rzeczami i od razu pomyślałem o tym też w kontekście promocji kolibra. Jakieś podświadome wibracje z tej strony widać wychodzą 😉

      • Marek pisze:

        Kolego, mam do Ciebie ogromną prośbę. Czy mógłbyś odezwać się do mnie na maila (siara39@op.pl)? Chciałbym przedyskutować kilka kwestii lub właściwie dowiedzieć się paru rzeczy, skonfrontować je z moim obecnym stanem wiedzy.

        Pozdrawiam
        Marek

  20. look997 pisze:

    Rób odpowiedzi, ale nie odpowiadaj tylko na ograniczone kontekstem pytanie, tylko odpowiadaj od podstaw, rób wykresy, porównania, wizualizuj to w jak najbardziej przejrzysty sposób.

  21. 1maniek69 pisze:

    Zadałeś bardzo trudne pytanie. I jego sens trudny do zrealizowania. Niestety wszystkimi mediami rządzi NRRIT która wydaje koncesję a także odbiera niema wolnego rynku medialnego. Każda telewizja niestety musi podporządkować się pewnym odgórnym „normom”. Duża większość Polaków niestety czerpie informacje tylko i wyłącznie z telewizji. Dlatego telewizja bezstronna nie ma prawa bytu! Jeżeli chodzi o sferę naukowców niestety nie mają oni wyjścia. Mówić prawdę zgodnie z nauką i zostać w cieniu lub mówić pseudo prawdę sprzeczną z nauką i być w centrum uwagi.

  22. 1maniek69 pisze:

    Możesz poruszyć temat Traktatu Lizbońskiego w stosunku do suwerenności Państwa Polskiego?

    • @1maniek69
      Hm dla mnie jest jasne, że mamy na chwilę obecną w sensie instytucjonalnym Federację Europejską. Ale temat suwerenności jest dosyć śliski bo trzeba odnosić się do kwestii gospodarczych, rozwoju prawa międzynarodowego etc. Ogólnie pojęcie suwerenności w tradycyjnym rozumieniu nie ma już racji bytu i to nie ze względu na UE.
      Ciekawy temat, może kiedyś o tym napiszę, ale wymaga to zebrania niemałych materiałów.
      pzdr

  23. Browar pisze:

    Bardzo dobry vlog i stronka, mam nadzieję że zapał ci szybko nie spadnie. Miło poczytać sobie teksty człowieka który ma własne zdanie a nie powtarza to co wyczyta w gazecie wyborczej lub usłyszy w szkle kontaktowym. Zachęcam do dalszego pisania i krecenia filmików na utube.

  24. Prezes pisze:

    Jestem pod wielkim wrażeniem Twojego zapału, Laudatorze. W ostatnich dniach spędziliśmy ładnych pare godzin na dyskusji dot. polityki, gospodarki, czy ekonomii z Rawdanitsu, który się udziela na Twoim blogu. Siedząc przy piwku, w plenerze śmialiśmy się też z głupoty Damianera. Powiem krótko- odwalasz kawał dobrej roboty nie tylko uświadamiając internetowych fachowców, ale też promując poglądy JKM. Masz niesamowitą wiedzę, której niejeden mógłby pozazdrościć. Pozostaje tylko trzymać kciuki za dalszy rozwój. Powodzenia!

  25. Paweł Kolba pisze:

    Bardzo dobrze, że „kwestie obyczajowe zostawiasz na później”. Radziłbym całkiem zrezygnować z ich poruszania – niech Twój blog pozostanie stricte gospodarczo-ekonomiczno-polityczny, bez zgłębiania się w sprawy społeczne. Jesteś w stanie wielu ludziom przemówić do rozsądku, o ile nie zaczniesz wypisywać zbyt radykalnych i kategorycznych twierdzeń nt. idealnej rodziny, rasizmu czy homoseksualistów.

    Nie bądź drugim JKM-em, jesteś w stanie zajść o wiele dalej.

    Pozdrawiam.

    • @Paweł Kolba
      Z drugiej strony jest tak, że wyborca bardziej identyfikuje się z politykiem od strony obyczajowej (bo ona bardziej dotyka sfery emocji), a nie gospodarczej. Ale naa razie nie jestem politykiem, ani nie zabiegam o wyborców, więc kwestie obyczajowe jak już napisałem- zostawiam na później 🙂
      pzdr

  26. Dzieciak pisze:

    Popieram Pawła Kolbę w ostatnim poście. Nie bądź JKM bądź kimś lepszym bądź Laudator Libertatis.

  27. 1968 pisze:

    siema, mógłbyś podać link do koszulki ?

    a tak przy okazji, to mądrze mówisz.

  28. Seditio pisze:

    Witam. Razem z znanym youtuber’rem „ZajacNoob” i innymi ludźmi liberalis zakładamy niezależną redakcję o nazwie „Seditio”. Słowo to pochodzi z łaciny i znaczy bunt, protest. Będzie to redakcja w pełni liberalna, więc sądzimy, iż znajdziemy duże poparcie i wkład ze strony internautów. W redakcji może być każda osoba, która poświęci odrobinę czasu na przygotowanie merytorycznego artykułu bądź filmiku o tematyce wolnościowej.
    Lepiej robić indywidualny czy kolegialny ruch na jednym portalu?
    Wychodzimy z założenia, że „Dwie głowy to nie jedna”, a w sprawach kontrowersyjnych będziemy prowadzić głosowe, grupowe dyskusje.

    Jeśli jesteś przeciw dotychczasowemu porządkowi w Polsce i na świecie, to SERDECZNIE ZAPRASZAMY!.

    Kontakt:
    GG: 22955457
    E-mail: seditiopl@gmail.com

    Sprawy techniczne przekładają się mianowicie tak, zarezerwowaliśmy domenę seditio.pl i już niedługo zapłacimy za rejestrację, wykupujemy tani, nieograniczony i solidny serwer z zagranicy, za jedyne 11 zł co miesiąc.

    Przygotowujemy się od dawna, nawet straciliśmy wiarę w polskie społeczeństwo, lecz [p zapoznaniu się z tematyką i osobą Laudator’a Liberatatis i Waszymi komentarzami, wierzymy w przyszłość wolnościowej Polski.

    Proszę nie zrównywać ten komentarz ze spamem, a jeśli autorowi się on nie podoba, to proszę go usunąć. Oczywiście, że się nie pogniewamy 🙂

    Dziękuję.

  29. Drogi Kolego ;),

    Przeczytałam twój kolejny wpis, pomyślałam chwilkę… potem ponownie go przeczytałam i „o niczym” się dowiedziałam.

    Piszesz, słowem wstępu, że bawią Cię ludzie z tytułami doktora komentujący wypowiedzi polityków. Piszesz, że zapominają o dwóch płaszczyznach – notabene nie przypisywałabym szczególnej roli takowym – z których pierwsza pt. „walka o władzę”, a druga „realna władza”.
    Następnie piszesz, że „no, ale co właściwie mieliby powiedzieć na wizji?”.

    Między wierszami piszesz o słuszności konieczności do zapłacenia trybutu w odgrywaniu polityki medialnej w kontekście polityków, a puenta już zupełnie od podszewki.

    W którymś z komentarzy w formie odpowiedzi zauważasz, że: „W każdej epoce system polityczny ma pewne ramy, do których trzeba się dostosować, jeśli nie ma się innych środków. To chyba jasne. Jeśli się to odrzuca to można pisać książki, a nie uprawiać politykę.”

    Cóż…
    Właśnie dlatego Oskarze Ci doktorzy komentują wypowiedzi polityków. Są pewne ramy i trzeba się dostosować. Nie dla ideałów, a dla normalnego, codziennego życia. Prościej? Dla pieniędzy. Jestem pewna, że jeżeli zostałbyś, albo zostaniesz doktorem i zaproszą cię do TVN24 w wieczór wyborczy proponując za to 20 000 złotych to przypuszczam, że pójdziesz i będziesz komentował wypowiedzi polityków wplatając w to oczywiście własne poglądy – tak jak i oni to czynią.

    • @Amethass

      Problem w tym, że wspomniani doktorzy przypisuję dużą wagę do poszczególnych ruchów polityków, zastanawiają się, czy to dobrze, czy źle, czy moralnie/szczerze/konsekwentnie. I to właśnie jest dla mnie bezsensowne, bo polityce podejmują takie, a nie inne kroki tylko i jedynie z punktu widzenia ich skuteczności.
      A niewiele osób zwraca na to uwagę, regularnie o tym mówi Ziemkiewicz, ostatnio Mistewicz (aż do przesady), pewnie kilku innych, których nazwiska latają mi z tyłu głowy, a inni zapominają lub nie chcą pamiętać co w czasach medialnej demokracji jest determinantą poszczególnych zachowań w sferze medialnej. I o tym w gruncie rzeczy jest ten wpis.

  30. Dirk pisze:

    http://uniapolitykirealnej.pl/wiadomoci/217-konserwatywno-liberalna-mitologia-podatkowa
    pan T. Dalecki przedstawia realia !! w końcu pozytywny i realny ruch ze strony UPR

    • Jimmy_CSF pisze:

      Czy na pewno realia ?
      Takie postulaty jak RÓWNY VAT albo podniesienie VATu na żywość do 15% … wybacz ale to śmierdzi mi demokracją.
      Zrównanie VAT na poziomie 15% to nic innego jak podniesienie podatku VAT.
      Teza, że niby mniej będzie trzeba urzędasów jak będzie równa stawka VAT na wszystko jest moim zdaniem błędna. Machinę biurokratyczną można zlikwidować tylko poprzez działanie skierowane na tą machinę a nie jakieś „pośrednie środki” typu zrównanie stawki VAT.

      • Dirk pisze:

        @Jimmy_CSF
        właśnie dlatego ludzie z zewnątrz patrzą na nas jak na pomyleńców … czas działać realnie a nie radykalnie !! jeżeli nasze środowisko tego nie zrozumie nigdy nie przekroczymy progu 5% na wprowadzenie radykalnych reform przyjdzie czas kiedy początek reform odniesie swój skutek . ponadto proponowałbym dogłębniej przeczytać i przemyśleć propozycje Daleckiego dzięki takim jak on możemy w końcu wyjść z zapaści !!

        • Jimmy_CSF pisze:

          Ależ ja dokładnie rozumiem, że kasa skądś musi być w obecnej sytuacji… ale żeby VAT na żywność podnosić ? To strzał w stopę dla UPRu.

        • Dirk pisze:

          Jimmy_CSF

          „Z tej prostej, niezależnej od nas przyczyny dziś jedynym realnym postulatem podatkowym jest obniżka VAT do poziomu 15%. Marzenia o likwidacji VAT-u musimy na razie odłożyć ad Kalendas Graecas.” nie ma tu mowy o podwyższeniu już istniejącego vatu ale o obniżeniu tego wyższego !!
          a do tego o zamiarze zlikwidowania go w ogóle !! prosiłem aby czytać uważnie 😉

          • Jimmy_CSF pisze:

            „…2) jednolita stawka VAT w wys.15% (mniej nie może być z uwagi na przepisy unijne). To trochę kontrowersyjne, gdyz oznacza likwidacje stawek ulgowych i może w praktyce oznaczać lekką podwyżkę podatku (od żywności płaci się wg stawek nizszych), ale taki ruch spowoduje rzeczywistą neutralność podatku, ułatwienia księgowe, brak zwrotu VAT, ograniczenie możliwości oszustw itp. I również umożliwi znaczną redukcję aparatu skarbowego….”
            Ja przeczytałem cały artykuł i nawet komentarze a nie tylko gruby druk, który zacytowałeś.
            Artykuł jakoś całość jest ok, ale podniesienie VAT na żywność to hardcore.
            Jak UE podniesie ten minimalny a my już będziemy mieć wyższy to nawet nas nie zapyta czy może podnieść (bo my mamy wyższy) i obniżka takowego w przyszłości będzie niemożliwa.

          • Jimmy_CSF pisze:

            Wiem, że to „…dawne propozycje PO…” ale według Pana Daleckiego „… mogłyby być „…punktem wyjściowym…”.

  31. Dr Faustus pisze:

    Patrzcie na to: http://tnij.org/holk

    MI CIARKI PRZESZŁY PO PLECACH. Kolejny raz KE robi coś w tajemnicy przed ludźmi.

    Grozi nam ACTA

  32. M pisze:

    Ja powiem tak. Coś musi upasc, żeby powstac mogło coś. Mentalności ludzi nie zmienimy. Za bardzo media ingerują teraz w człowieka. Jak to mówił towarzysz Winnicki w serialu Alternatywy 4 „70% osób nie rozumie dziennika” . I teraz jak się czuję ten człowiek, który ten dziennik rozumie. Odpowiedź brzmi, jak idiota.

    Pan Napieralski w wyborach poszedł drogą swojego poprzednika Pana Kwaśniewskiego. Rok 1995, słynny hit disco polo „Ole Ole Olek” i teraz kolejna piosenka na teraźniejszą modę dotycząca Pana Napieralskiego. Jeśli 13% naszego społeczeństwa daję się po raz drugi nabrac na ten durny chwyt to się pytam czego Ci ludzie oczekują, jabłka od prezydenta kiedy nie będzie już co włożyc do michy? Na to wygląda.

    A może afery powiązane często z ludźmi z rządu to też przypadek. Czy częśc naszego społeczeństwa po prostu boi się zmian? A może nie zmieniając prawa łatwiej je obejśc.

    Argument, niech się wykażą. Niech mają monopol na władzę. Najwyżej ich rozliczymy. To jak powiedziec. Może im się uda, a jak nie to mamy kolejne 5 lat w plecy. I dodatkowo kolejne 300mln deficytu.

    Ja jednak wolę jak się innym patrzy na ręce. Zwłaszcza jeśli ludzie zapominają, że ci sami rządzą nami od początku tzw niekomunistycznej Polski

    • Dirk pisze:

      no cóż napisze tylko tyle : BRAWA dla M … jesteśmy strasznie niedojrzałym narodem co owocuje bezrefleksyjnym pożeraniem kiełbachy wyborczej i deserem w postaci podwyżki podatków !! „by żyło się lepiej” …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s