Lobotomię raz poproszę

Posted: Październik 13, 2010 in 06. Felieton Potyliczny

Zapraszam na nowy Felieton Potyliczny. Do posłuchania tutaj i w Kontestacji.

Przyznam, że z oceną rządów PO mam niemały problem. Dotychczas naiwnie liczyłem, że obiektywne mówienie o licznych wadach i resztkowych zaletach naszych włodarzy ma sens. Tymczasem sytuacja wygląda tak, że premier wraz ze swoją świtą przesunęli chałupę o nazwie Polska tuż nad stromą przepaść, a ja zamiast o tym wrzeszczeć muszę przy okazji wspomnieć, że co prawda dom stoi nad przepaścią, ale premier wymienił firanki w oknach na tańsze i gasi światło po wyjściu z pokoju. Mniej więcej tak przedstawia się proporcja tego co rząd psuje do tego co raz na jakiś czas zrobi dobrego.
No i pojawia się pytanie- drzeć się jak wariat, żeby ludzie wzięli cię za głupka, czy spokojnie mówić co i jak, mimo że sytuacja jest więcej niż zła, a jej opisywanie bez użycia wulgaryzmów świadczy o niemałym opanowaniu wypowiadającego się.
Dotychczas Platforma bazowała na elektoracie negatywnym PiS. Wystarczyło podtrzymywać temat oszołoma Kaczyńskiego. O ile mówienie o alkoholizmie Lecha, czy dyktatorskich zapędach Jarosława jest mocno wątpliwe moralnie, o tyle nie przekładało się to na sposób rządzenia państwem. Teraz niestety Platforma chcąc zgarnąć hat tricka po wyborach prezydenckich, samorządowych i parlamentarnych posunęła się dużo dalej. Zaczęło się od afery hazardowej, która premier przykrył naprędce zorganizowaną walką z hazardem. Po czysto politycznej decyzji zarekwirowania wielu automatów posypały się słuszne skądinąd pozwy z tytułu utraconych zysków. Dzięki debilnemu posunięciu rządzących obliczonemu na utrzymanie elektoratu polski podatnik będzie płacił odszkodowania, poszkodowanym przez najliberalniejszy z rządów. Nie inaczej będzie teraz kiedy Inspekcja Sanitarna pozamykała w asyście policji setki sklepów z dopalaczami na mocy niewiążącej prawnie decyzji administracyjnej. Ale pierwsze wyroki zapadną już po listopadowych wyborach samorządowych, więc bal może trwać, a orkiestra  dalej zagłusza bijący coraz szybciej licznik długu publicznego.
Wyjdźmy na chwilę z dziwnego świata ekonomii i prawa i sprawdźmy co istotnego wyborcom chcą przekazać dziś strażnicy demokracji- media. Gazeta Wyborcza: 1) większość Polaków nie chce pomnika Kaczyńskiego w stolicy, 2)Czego boi się Kaczyński?, 3)”Czujemy się jak na cmentarzu”- skarżą się mieszkańcy sopockiego domu Lecha Kaczyńskiego, 4)Kapitan prezydenckiego Tu-154 też odmówił lądowania w Tibilisii. Nakład GW- dwieście parędziesiąt tysięcy. Polityka: 1)Zasypani górnicy w Chile, 2) Lekcje moralne PiS, 3)Smoleńsk- pielgrzymka pół roku później. RMF FM: 1) Prokuratura chce wskazania BOR-owców, którzy mieli czekać w Smoleńsku, 2)Rosjanie ograniczyli plany polskich archeologów, 3) Samorządowa ofensywa ludzi związanych z Ziobro.
Teoretycy polityki wskazują, że ideologia – a co za tym idzie polityk – stała się produktem, który należy sprzedać. Nie jest to ani bystra, ani świeża obserwacja. Niszczenie polityki poszło dużo dalej. Dzięki mediom polityka stała się kolejnym serialem, a politycy bohaterami, których mamy lubić lub nienawidzić, mówić o ich urodzie, przytaczać ich wypowiedzi, ale za nic nie mamy dostrzegać zależności pomiędzy ich działaniem, a naszym życiem. Dowód? Liberalny rząd, który zwiększył administrację o kilkadziesiąt tysięcy nowych miejsc pracy, a Polskę zadłużył na dodatkowe kilkadziesiąt miliardów złotych nadal jest przy władzy. Opcje są dwie. Albo wyborcy Platformy zostali przy urnach wyborczych poddani zabiegowi lobotomii, albo polityka stała się wspomnianym serialem, oderwanym od prawdziwej rzeczywistości, ale ciekawiącym ludzi żyjących w swoich małych światach prostych zależności. Jak sprawić, żeby przeciętny Polak dostrzegł stosunek wynikania pomiędzy swoimi wyborami politycznymi, a sytuacją kraju? Oto pytanie za 700 miliardów złotych.

Reklamy
Komentarze
  1. Elim pisze:

    Zdaje się, że gors wzrostu zatrudnienia w administracji dotyczy administracji samorządowej, czyli tej, na której działanie rząd nie ma bezpośredniego wpływu. Jeśli nie chcemy popadać w PR’owskie sztuczki, których stosowanie zarzucamy PO, to powinniśmy postarać się liczby wskazujące na to jaki poziom wzrostu zatrudnienia dotyczy administracji rządowej a jaki administracji samorządowej.

    • POmylka pisze:

      Kolejny działacz z PO. Ale ta partia obstawiła wami internet! Dla wszystkich zainteresowanych wyjaśniam: slogan, którego używa Elim, że „gros wzrostu zatrudnienia w administracji dotyczy administracji samorządowej” i odwracanie kota ogonem jest oszustwem. Po pierwsze dlatego, że nie da się ukryć, że ogromny wzrost zatrudnienia (i nie tylko) nastąpił na szczeblu centralnym. Po drugie, administracja samorządowa w niemałej części okupowana jest przez PO (szczególnie w Warszawie, gdzie nowozatrudnionych może być tyle, co w całym innym województwie).

    • @Elim
      W momencie, w którym funkcjonujemy w ramach administracji scentralizowanej, gdzie rola (i możliwości) samorządów jest jaka jest, a ich upartyjnienie jest jakie jest, a system partyjny jest jaki jest to po rozważeniu tych trzech elementów jest dla mnie rzeczą zupełnie drugorzędną, czy wzrost zatrudnienia w administracji nastąpił z woli ministra, czy z woli burmistrza z ramienia PO.
      Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w tym kontekście używany np argument „z Jaruzelskiego” jest nieuczciwy właśnie ze względu na powstanie samorządów, ale przy obecnym systemie możemy co najwyżej dyskutować, w ramach której sfery (rząd/samorząd) wzrost zatrudnienia przyniesie więcej szkód.

  2. tash pisze:

    Z serii martwienia się na zapas: teraz pozostaje nam czekać na wybory i liczyć na to, że naród polski nie składa się w większości z idiotów i nie wygra PO. Co jeśli jednak wygra (a nawet zbierze większość głosów)? Co zostanie takim ludziom jak nam? Dalej wojować z poparciem na progu błędu statystycznego, wyjechać czy zacisnąć zęby i dać się ruchać dalej?

    • @tash
      400 tysięcy to nie jest błąd statystyczny. Błędy statystyczne są w sondażach. 400 tysięcy było w rzeczywistości i powinno rosnąć biorąc pod uwagę to co się dzieje i wzrost liczby dorosłych użytkowników internetu. Ale cudów nie będzie- trzeba ostro pracować i czekać na okazję.

      • tash pisze:

        400 tysięcy w porównaniu do ponad 38 milionów to ledwie jeden procent (swoją drogą nie podając to w takiej postaci a nie w procentowej zastosowałeś dokładnie ten sam zabieg, który krytykowałeś przy „rząd nie kradnie tylko bierze” 😉 ). Zakładając niepoprawnie optymistyczną wersję zakładającą wzrost poparcia o 400% (!!!) to dalej jest to 5% w skali kraju. Niezależnie od tego w jakiej liczbie to przedstawisz to i tak te 5% procent nie rozwiązuje nam rąk. Szczerze mówiąc nie widzę realnych perspektyw.

        • POmylka pisze:

          @tash
          A kto by musiał wygrać i z jakim poparciem, żebyś widział realne perspektywy? Może jest tak, że masz prawo do głosu, żeby wydawało ci się, że masz wpływ na rządy.

        • xio pisze:

          @tash
          Jakby się czepiać, to Ty też stosujesz ten zabieg pisząc „400% (!!!)”, a przecież wystarczy, że każdy namówi jedynie czterech znajomych. 😉

          A tak na poważnie, to największy problem jaki tutaj widzę, to że w UPR/WiP zamiast walczyć z systemem, żrą się między sobą nie wiadomo o co. Bo uświadamianie ludzi to jedno, ale na kogoś przecież ci ludzie muszą zagłosować, a takie wewnątrzpartyjne wojenki niczemu dobremu nie służą. Mam nadzieje, że do wyborów parlamentarnych jakoś atmosfera się przewietrzy i będzie można z czystym sumieniem postawić krzyżyk.

        • contrrev pisze:

          Nie jest możliwe, żeby zdobyć z dnia na dzień ogromne poparcie. Trzeba sobie wyznaczyć kolejne kroki. Pierwszym z nich powinno być skupienie się na osiągnięciu 3% poparcia. Po przekroczeniu tej granicy dostaje się subwencje z budżety, co prawda znacznie mniejsze niż partie mające dwucyfrowe poparcie, ale są to już jakieś środki do działania i propagandy. Dzięki nim można pokusić się o 5% – i wtedy dostać się do parlamentu. Dzięki temu sporo polityków z ramienia tej partii będzie zapraszanych do TV w celu komentowania bieżących wydarzeń. Partia przestaje mieć opinię „kanapowej”. Coraz więcej osób dowiaduje się o konkretach związanych z partią i na nią głosuje.

    • smk pisze:

      A co to za różnica kto z bandy czworga wygra? To jest jedna działająca razem grupa, która podzieliła się na kilka udawanych frontów mających dać ludziom iluzję wyboru.

  3. contrrev pisze:

    @Xio
    „Wewnątrz-ideologiczne” wojny to chyba specjalność Polaków i wcale nie chodzi tylko o UPR i WiP. Środowiska monarchistyczne też nie pałają do siebie miłością, zresztą tak samo jak narodowe.

    ps. Poprzedni komentarz jest skierowany do usera Tash.

  4. trickster pisze:

    Noo właśnie. Jak tak sobie patrze na Obywateli, to wydaje mi się że, paradoksalnie, najprościej było by zrobić zamach stanu… ;D

  5. uri_brodsky pisze:

    http://gregmankiw.blogspot.com/2010/10/hear-me-squawk.html – odpowiedź na pierwsze pytanie dziennikarki brzmi jak w horrorze – ekonomista z Harvardu, były doradca ekonomiczny Busha wyjaśnia, że jeśli podjąłby się dodatkowej pracy to 90% przychodu z niej musiałby oddać państwu. Jak on to ujął – jest to znaczący antybodziec do pracy.

  6. uri_brodsky pisze:

    Laudatorze, konkurencja wygryza Cię z Youtube’a! Ludzie chcą na takich ludzi głosować;)

  7. creativepl pisze:

    Polityka już dawno stała sie „celebrystyczna”, teraz nie liczy sie to co polityk ma do przekazania, ale liczy sie to w jakim gajerku przyjdzie na konferencje, jaki krawat załozy i w jakim towarzystwie sie obraca. Większość polaków nie ma pojęcia o programie wyborczym swojego kandydata/parti bo głosuje na twarz. W szczecinie kampania ruszyła już pełną gębom, na tramwajach i bilbordach można zobaczyć kto ma więcej kasy na kampanie (czyt. Litwiński kandydat PO) A większość wyborców własnie na niego zagłosuje bo „to ten pan z bilbordu”

  8. EXXO pisze:

    Mógłbyś wstawić wpis że skończyłeś już prowadzić tego bloga.

  9. Abramis pisze:

    Ja mam wrażenie, że polityka to jest tylko gadanie o gadaniu, które już się przgadało… Polityka powinna być oparta na faktach gospodarczych, czyli przedsiębiorstwach. Niestety czy to do samorzadów czy do Sejmu idzie motłoch, który albo ukladami miał biznes, albo poprzez układy chce to zdobyć.

    Boli mnie to że Korwin Mikke i inni tego typu poglądów, mają spaczony umysł jednak przez socjalistów. Skoro chcemy nowoczesne Państwo, to dajmy przedsiębiorcom u nas w kraju do tego możliwość, a nie jak to Korwin powiedział zatrudnimy firmy chińskie by nam drogi zrobiły. Ale chwila, moment… W ten sposób nie powiększymy deficytu ? Moim zdaniem zrobimy dokładnie to co chcą Chiny i inne kraje, natomiast nie poprawiamy sytuacji tutaj. Czyli dajej będziemy w zaklętym kręgu, co wszyscy politycy uznają, no tak musi być. Tak nie musi być ! Tylko trzeba zacząć wracać produkcję do swojego kraju, powodować oszczedności, a nie Keynesowski system wydatków.

    Niestety wszyscy (tak Korwin też) popierają system wydatków ponad system oszczedności i inwestycji w długim okresie. Przykład prosty:

    Korwin powiedział w jednym ze swoich wywiadów, że tę drogę można zrobić drożej ale o wiele szybciej. Wszystko ok jak się na to popatrzy ogólnie. Ale jak się zagłębi w temat, to mamy to co Keynes chce, czyli wydatki krótkookresowe, które napedzają koniunkturę. W taki sposób wracamy do Keynesa, że drożej i szybciej jest lepiej. Otóż tak nie jest, bo szybciej to jest bubel, a drożej bo nam bubla sprzedają. Tak dziś to wygląda i niestety Korwin chce to poprzeć. Osobiście na coś takiego się nie zgodziłbym. Popełnia fundamentalny błąd, albo nie bierze ustaw prawnych pod uwagę, albo wydaje mu się (jak Keynesowi), że drożej to zawsze lepiej.

    • Jak na kogoś kto krytykuje gadanie, … sporo gadasz.

      Masz rację w jednym, zatrudnienie firm chińskich spowoduje zmniejszenie wpływów budżetowych z podatków. Podatki bowiem płaci się w momencie zakupu dóbr, jeżeli je zakupimy w Chinach to podatki trafią do chińskiego budżetu.
      Ale czy na pewno powinny istnieć podatki od czasu pracy?

      Korwin nie popiera wydatków ponad oszczędności mówi wyraźnie, że np. Warszawa jako miasto nie ma zarabiać i ma mieć zrównoważony budżet.

      A za szybszą budowę można więcej zapłacić bo koszty przeciągającej się budowy są znaczne i prawdopodobnie przewyższają wyższe wynagrodzenie dla firmy.

  10. POmylka pisze:

    Abramis troll

  11. Pan Kajtek pisze:

    Cisza jak makiem zasiał ze strony Laudatora. Czyżby słomiany zapał? Trzeba być na bieżąco, jeśli się nie chce wypaść z obiegu.

  12. trickster pisze:

    Niestety, na to wygląda… a już sobie wyrobiłem nawyk codziennego zaglądania. Jeżeli możesz- napisz coś, Oskarze. Ja czekam i myślę że nie tylko ja.

  13. trickster pisze:

    Sorry za post pod postem ale przypomniałem sobie; Link do felietonu politycznego :
    http://www.radiownet.pl/radio/wpis/10151/

  14. Pan Kajtek pisze:

    No cóż, ja również jestem rozczarowany brakiem aktywności Oskara. Także czytałem jego bloga i często zaglądałem. Teksty bowiem były pisane lekkim piórem, a argumenty trafione. Niestety, w kwestii polityki i propagowania idei trzeba być bardzo wytrwałym. Dzięki za link.

  15. arteq pisze:

    polecam obejrzec:

  16. Dr Faustus pisze:

    Arteq a o czym ten film tak w dwóch słowach?

  17. Arteq pisze:

    omówiona historia i cel powstania banków centralnych, opisane rodziny: Rothschild, Rockefeler, opisane próby za wszelką cenę FEDu, moim zdanie warto poświecić prawie 2h,
    obecnie jest również nowa część „Secret Of Oz”.

    Polecam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s